Aż tu nagle zaczął padać deszcz. No tak...właśnie w tym momencie musiał zacząć padać. Zaczęłam biec pod najbliższy daszek, czyli dach jednej z kawiarni. Na chwilkę się odwróciłam i uderzyłam się z kimś głowami.
- Boże, przepraszam. - usłyszałam znajomy głos. Podniosłam wzrok na tą osobę i szeroko się uśmiechnęłam.
- Louis ! - krzyknęłam i rzuciłam mu się na szyję.
- Płakałaś ? -zapytał patrząc mi głęboko w oczy.
- Tak, ale ze szczęścia. - powiedziałam i przytuliłam się do niego. On odsunął mnie na odległość swoich ramion i ponownie spojrzał mi w oczy.
- Kocham cię. - oznajmił i mnie pocałował. Najpierw delikatnie z uczuciem, później coraz mocniej z pasją. Nasze języki złączyły się w zawiłym tańcu i badały sobie nawzajem podniebienia. Oderwaliśmy się od siebie po jakiś 5-ciu minutach i złączyliśmy nasze czoła.
- Ja cię też kocham. - powiedziałam do Louisa. Ten zaproponował abyśmy coś zjedli. Zgodziłam się.
- A na co masz ochotę ? -spytał chwytając mnie za rękę i ciągnąc ku centrum.
- Hmmm. Może na pizzę. - odparłam i dałam się prowadzić dla "mojego chłopaka" jak to pięknie brzmiało. Lou przytaknął i zaprowadził mnie do jakiejś pizzerii.
- To tu zawsze jemy z chłopakami. - powiedział , po czym gwałtownie się zatrzymał.
- Mam pomysł. - odrzekł i spojrzał na mnie z troską. - Jesteś zmęczona ?
- Może troszkę a co ? - zapytałam ciekawa co on kombinuje.
- Może lepiej by było zjeść w domu u nas co ? Oglądnęlibyśmy coś. - zaproponował. Trochę mnie zdziwiła jego propozycja, ponieważ chłopaki z One direction nie wiedzieli jeszcze o tym, że jesteśmy razem.
- No okej. - powiedziałam. Louis chwilę się nad czymś zastanawiał.
- Dobra to ja zamówię taksówkę. - odparł i już miał wychodzić z pizzerii ale go zatrzymałam.
- Po co ? Przejdźmy się. - powiedziałam
- Przecież pada deszcz. - odparł zdziwiony.
- A no tak. - odpowiedziałam zmieszana, zupełnie o tym zapomniałam. Lou ponownie chwycił telefon i wykręcił właściwy numer. Pomyślałam sobie jakie ja mam szczęście, że poszłam wtedy na tą imprezę, chociaż nie dotrwałam do jej końca.
- Choć już taxi przyjechało. - z moich rozmyślań wyrwała mnie głos Louisa. Spletliśmy nasze dłonie i wsiedliśmy do auta.
Kierowca wysadził nas pod domem 1D, a Lou mu zapłacił. Ponownie chwyciliśmy się ręce i weszliśmy do domu. W salonie siedzieli Niall i Harry.
- Hej. - powiedziałam na co chłopcy zareagowali szerokim uśmiechem. Ale natychmiast zniknął on z ich twarzy ustępując zdziwieniu.
- To wy... - zaczął Hazza.
- Tak ! - odpowiedzieliśmy razem i pocałowaliśmy się na dowód.
- No to gratulacje. - powiedział Niall wstając aby nam pogratulować. - To może mała kolacyjka ?
Harry, Louis i ja parsknęliśmy gromkim śmiechem.
- No jasne. - odpowiedzieliśmy i rozsiedliśmy się na kanapie. Lou oczywiście obok mnie dalej trzymając mnie za rękę. Po chwili wszyscy zajadaliśmy się chipsami, paluszkami i cukierkami. W końcu skończył się cały zapas słodyczy i film który oglądaliśmy też się skończył.
- Ja to już chyba będę się zbierać. - powiedziałam wstając.
- Co to to nie, śpisz dzisiaj tu. - powiedział Louis sadzając mnie sobie na kolanach.
- Przecież nie zostawię Chloe samej w domu. - odparłam znowu wstając.
- To ją tu zaproś. - zaproponował Harry. - Chętnie się nią zajmę. Skarciłam go wzrokiem i odeszłam aby zadzwonić. Zaprosiłam Chloe, która powinna być za ok. 30 minut i wróciłam do salonu ale nikogo tam nie zastałam. Obeszłam cały salon, kuchnie i całe piętro. Nigdzie ich nie było. Zrezygnowana chciałam już wychodzić kiedy usłyszałam śmiechy dochodzące z ogrodu. Poszłam w tamtym kierunku i wyjrzałam przez otwarte drzwi, chłopacy siedzieli w basenie chlapiąc się nawzajem.
- Carly choć do nas ! - zawołał Niall. Pokręciłam głową.
- Nie mam stroju. - odparłam.
- To w niczym nam nie przeszkadza. - powiedział Louis i zaczął machać brwiami w górę i w dół. Puknęłam się w czoło i położyłam się na leżaku. Słońce przygrzewało mi całe ciało i było mi gorąco więc zdjęłam bluzę. W pewnym momencie usłyszałam dzwonek do drzwi. To na pewno Chloe. Nie myliłam się, zaprosiłam ją do środka i wyprowadziłam do ogrodu. Położyłyśmy się na leżakach i zaczęłyśmy się opalać.
- Zdejmijmy bluzki, gorąco mi. - poprosiła mnie Chloe po pewnym czasie.
- To se zdejmij ja mam za duży brzuch na takie rzeczy. - odparłam.
- Oh, przestań rozbieraj się. - powiedziała i zaczęła mi podwijać koszulkę. W końcu się zgodziłam. Zostałyśmy tylko w staniku i krótkich spodenkach. Z zamkniętymi oczami leżałyśmy gawędząc o wszystkim i o niczym. Prawie już zasypiałam kiedy nagle poczułam jak coś kapie mi na brzuch.
- Kurwa, co do cholery... - krzyknęłam otwierając oczy. To tylko Louis. - Uważaj, moczysz mnie.
On parsknął śmiechem i zniżył się aby mnie pocałować. Zakryłam sobie usta ręką.
- Mieliśmy zamówić pizzę pamiętasz ? -zapytałam. On westchnął z frustracją i jakby nagle dostał olśnienia.
- Jeśli wejdziesz do basenu to ją zamówimy. - oznajmił.
- Chyba sobie żartujesz jestem za gruba żeby się kąpać w basenie. - powiedziałam i odwróciłam wzrok.
- Jesteś idealna. - Szepnął mi do ucha. Pocałowałam go poniżej płatka ucha,a on wziął mnie na ręce.
- Puść mnie ! - krzyknęłam, ale nieco za późno oboje już byliśmy cali mokrzy od wody w której siedzieliśmy.
---------------------------------------------
Długo oczekiwana piętnastka.!!!
Strasznie trudno mi było ją napisac bo musiałam jeszcze wypromować dwa inne blogi. No ale jest jak jest kolejny postaram dodać w tym tygodniu.
COMMENT BEJBE <3
W tym blogu będą opisywane sytuacje o zabarwieniu erotycznym, więc jeśli nie masz +18 lat opuść tą stronę.!
niedziela, 26 maja 2013
niedziela, 19 maja 2013
Eloszka. : 3
Mam już 444 wejścia na mój blog dziękuje, jeżeli ktoś go wgl czyta. <3
Życze wam pomyślnego poniedziałku, bo dla mnie to on taki nie będzie :c
pokłóciłam się z najlepsza przyjaciółką i chyba na dobre. Chociaż nic nie zrobiłam :/
Życze wam pomyślnego poniedziałku, bo dla mnie to on taki nie będzie :c
pokłóciłam się z najlepsza przyjaciółką i chyba na dobre. Chociaż nic nie zrobiłam :/
ROZDZIAŁ CZTERNASTY - Wyznanie.
Cicho przetworzyłem drzwi do sali i delikatnie zajrzałem tam. Na środku stała Carly, stała do mnie tyłem więc nie widziałem jej twarzy. Reszta stała na około niej. Nagle Harry mnie popchnął i wpadliśmy do sali. Wszyscy zwrócili na nas swoje oczy.
- Cześć. Przepraszamy za spóźnienie my... - zacząłem nas tłumaczyć, ale Carly mi przerwała.
- Tak, możecie stanąć na miejscach, a nie robicie zamieszanie. - powiedziała oschle. Szczerze mówiąc nie spodziewałem się tego po niej. Zrobiliśmy tak jak kazała i zaczęliśmy słuchać. Zaczęła opowiadać nam, ze mamy bardzo mało czasu i musimy zacząć uczyć się układu. Kazała każdą wolną chwilę spędzać nam na tańcu. Wyjaśniła nam również, że nie jest pewna czy wystąpi razem z nami.
- Musimy wziąć się w końcu do roboty. - powiedziała - Louis, kiedy zaczynacie kręcić teledysk ?
Przez chwilę po prostu stałem i patrzyłem na nią, ponieważ się zamyśliłem.
-Louis ? - powtórzyła.
- Co ? Znaczy tak. - powiedziałem zdezorientowany.
- No i tu macie przykład nie słuchania mnie. - odparła i zapytała o to samo Liama.
- Jutro. - odpowiedział.
- Okej, no to co ? Pokaże wam układ a wy będziecie go trenować całą godzinę tak ? No to zaczynamy . - oznajmiła i zaczęła pokazywać nam kroki.
*2 godziny później*
- No to na dzisiaj koniec. - oznajmiła Carly. Kiedy wszyscy zaczęli wychodzić, o na wciąż ociągała się z wyjściem, więc cicho do niej podszedłem.
*Oczami Carly*
Chciałam choć przez chwilę zostać sama, móc pomyśleć. Ale nie, oczywiście Louis nie mógł zapomnieć o wczorajszym incydencie. Cicho podszedł do mnie bo myślał chyba, że nie słyszę.
- Louis, czego chcesz ? - zapytałam odwracając się do niego.
- Porozmawiać. - odparł.
- O czym ? - spytałam.
- O wczoraj. - powiedział.
- Louis to co się wczoraj stało to.. - zaczęłam. - To był moment. Nie mogę sobie pozwolić teraz na jakiekolwiek zapomnienia, odskoki od rzeczywistości. Za niecałe 5 tygodni mamy mistrzostwa, a dopiero dziś pokazałam wam układ myślisz, że się uda ? Dlatego jeżeli ma coś między nami zrodzić to może poczekać do końca mistrzostw. - zakończyłam swój monolog. Lou widocznie posmutniał. Nie było mi z tym dobrze.
- Wiesz dobrze w jakim jestem stanie. - dodałam.
- Nie interesują mnie zawody, ani inni ludzie. Interesujesz mnie tylko ty. - oznajmił Lou. W oczach pojawiły mi się łzy. To były cudowne słowa.
- Kocham cię Louis. - powiedziałam i rzuciłam mu się na szyję. On uniósł mnie ponad siebie i okręcił. Kiedy mnie postawił pocałował mnie. Krótko i słodko, wiedziałam, że ten pocałunek zapamiętam do końca życia.
- Dasz mi szansę ? - zapytał złączając nasze czoła.
- A jak myślisz ? - spytałam znowu go całując. Połączyliśmy się w nieziemskim pocałunku, a Lou wpiął swoją dłoń moje włosy...
Kiedy pożegnaliśmy się z Louisem popędziłam zamiast do domu to do parku. Te chwilę sam na sam z Louisem przypomniały mi, jak bardzo mi brakowało bliskości przez ten cały czas kiedy byłam sama. Łzy napłynęły mi do oczu ( oczywiście ze szczęścia),a ja nie chciałam ich tam trzymać. Wypuściłam je ocierając co jakiś czas rękawem. Ludzie dziwnie na mnie patrzyli, ponieważ nie wiedzieli, że to łzy szczęścia. Siedziałam tak ok. dwóch godzin kiedy nagle...
***
Uff...boże ciężko było napisać ten rozdział ciągle coś zmieniałam c:
Mam nadzieję, że wam się spodoba :x
- Cześć. Przepraszamy za spóźnienie my... - zacząłem nas tłumaczyć, ale Carly mi przerwała.
- Tak, możecie stanąć na miejscach, a nie robicie zamieszanie. - powiedziała oschle. Szczerze mówiąc nie spodziewałem się tego po niej. Zrobiliśmy tak jak kazała i zaczęliśmy słuchać. Zaczęła opowiadać nam, ze mamy bardzo mało czasu i musimy zacząć uczyć się układu. Kazała każdą wolną chwilę spędzać nam na tańcu. Wyjaśniła nam również, że nie jest pewna czy wystąpi razem z nami.
- Musimy wziąć się w końcu do roboty. - powiedziała - Louis, kiedy zaczynacie kręcić teledysk ?
Przez chwilę po prostu stałem i patrzyłem na nią, ponieważ się zamyśliłem.
-Louis ? - powtórzyła.
- Co ? Znaczy tak. - powiedziałem zdezorientowany.
- No i tu macie przykład nie słuchania mnie. - odparła i zapytała o to samo Liama.
- Jutro. - odpowiedział.
- Okej, no to co ? Pokaże wam układ a wy będziecie go trenować całą godzinę tak ? No to zaczynamy . - oznajmiła i zaczęła pokazywać nam kroki.
*2 godziny później*
- No to na dzisiaj koniec. - oznajmiła Carly. Kiedy wszyscy zaczęli wychodzić, o na wciąż ociągała się z wyjściem, więc cicho do niej podszedłem.
*Oczami Carly*
Chciałam choć przez chwilę zostać sama, móc pomyśleć. Ale nie, oczywiście Louis nie mógł zapomnieć o wczorajszym incydencie. Cicho podszedł do mnie bo myślał chyba, że nie słyszę.
- Louis, czego chcesz ? - zapytałam odwracając się do niego.
- Porozmawiać. - odparł.
- O czym ? - spytałam.
- O wczoraj. - powiedział.
- Louis to co się wczoraj stało to.. - zaczęłam. - To był moment. Nie mogę sobie pozwolić teraz na jakiekolwiek zapomnienia, odskoki od rzeczywistości. Za niecałe 5 tygodni mamy mistrzostwa, a dopiero dziś pokazałam wam układ myślisz, że się uda ? Dlatego jeżeli ma coś między nami zrodzić to może poczekać do końca mistrzostw. - zakończyłam swój monolog. Lou widocznie posmutniał. Nie było mi z tym dobrze.
- Wiesz dobrze w jakim jestem stanie. - dodałam.
- Nie interesują mnie zawody, ani inni ludzie. Interesujesz mnie tylko ty. - oznajmił Lou. W oczach pojawiły mi się łzy. To były cudowne słowa.
- Kocham cię Louis. - powiedziałam i rzuciłam mu się na szyję. On uniósł mnie ponad siebie i okręcił. Kiedy mnie postawił pocałował mnie. Krótko i słodko, wiedziałam, że ten pocałunek zapamiętam do końca życia.
- Dasz mi szansę ? - zapytał złączając nasze czoła.
- A jak myślisz ? - spytałam znowu go całując. Połączyliśmy się w nieziemskim pocałunku, a Lou wpiął swoją dłoń moje włosy...
Kiedy pożegnaliśmy się z Louisem popędziłam zamiast do domu to do parku. Te chwilę sam na sam z Louisem przypomniały mi, jak bardzo mi brakowało bliskości przez ten cały czas kiedy byłam sama. Łzy napłynęły mi do oczu ( oczywiście ze szczęścia),a ja nie chciałam ich tam trzymać. Wypuściłam je ocierając co jakiś czas rękawem. Ludzie dziwnie na mnie patrzyli, ponieważ nie wiedzieli, że to łzy szczęścia. Siedziałam tak ok. dwóch godzin kiedy nagle...***
Uff...boże ciężko było napisać ten rozdział ciągle coś zmieniałam c:
Mam nadzieję, że wam się spodoba :x
piątek, 17 maja 2013
wtorek, 14 maja 2013
ROZDZIAŁ TRZYNASTY - Ochłonięcie po pocałunku. cz.2
Chloe uśmiechnęła się do mnie i podbiegła się przytulić.
- O co chodzi ? - zapytałam. - Czy ja o czymś nie wiem ?
Ona tylko się zaśmiała i położyła na łóżku tosty. Usiadłam obok niej i wzięłam laptopa. Zalogowałam się na tt, fb, ask i tych innych. Zajadając się tostami i oglądając jakiś film w telewizji. W trakcie filmu Chloe podawała mi przykłady imion, jakie mogłabym nadać swojemu dziecku.
- Przestań, nawet nie wiem czy to będzie chłopiec czy dziewczynka. - powiedziałam. Przeglądałam tweety na tt i wpadłam, no jak myślicie na kogo ? Oczywiście na Louisa. Tekst głosił, ze przed niecałą godziną przeżył najlepszą chwilę swojego życia. Niewątpliwie chodziło o nasz pocałunek i muszę przyznać, że świetnie całuje. Przestań ! Skarciłam się w duchu. Mam na razie skupić na tym, żeby ciąża przebiegła pomyślnie. Ale z drugiej strony kocham Louisa. Dobra koniec przemyśleń na dziś.
- Idę spać, zaraz wrócę. - powiedziałam do Chloe i wyszłam do łazienki. Kiedy już się umyłam podniosłam bluzkę zaczęłam przyglądać się mojemu brzuchowi był trochę zaokrąglony. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę. - zaprosiłam Chloe do środka, nie zaprzestając przyglądania się swojemu zaokrągleniu. Chloe weszła i stanęła obok mnie. Parsknęła śmiechem i zrobiła to samo co ja. Razem się zaśmiałyśmy i wyszłyśmy z łazienki. Klapnęłyśmy na łóżku, a ja właśnie wtedy otrzymałam sms-a.
Dobranoc ;*
Louis.
Ooo jakie to słodkie. Odpisałam mu buźką z buziaczkiem i wlazłam pod kołdrę. Przytuliłam się do Chloe i próbowałam zasnąć.
- Jesteś kochana, że pozwoliłaś mi ze sobą zamieszkać. - powiedziała Chloe i mocniej mnie przytuliła, ja tylko coś mruknęłam i szybko zasnęłam.
* Oczami Louisa* *Rano*
Wstałem dość późno bo za godzinę muszę być na treningu u Carly. Tak....moja Carly. Wczoraj ją pocałowałem. Dziś pewnie też tak będzie zaproszę ją do nas znowu. Ale teraz odstawię się specjalnie dla niej. Może najpierw zjem coś. Zszedłem na dół gdzie Liam grał już na Xboxie,a Niall coś wpierdalał.
- Elo. - przywitałem się.
- Cześć. - odpowiedzieli mi. Poszedłem do kuchni gdzie spotkałem Hazzę. Ze swoimi rozczochranymi lokami nie wyglądał tak dobrze jak na wyjście.
- Ogol się wreszcie. - powiedziałem.
- Za chuja. - odparł i obaj parsknęliśmy śmiechem. Razem zjedliśmy płatki i trochę pogadaliśmy.
- Zaproś Carly dzisiaj do nas. - powiedział nagle Harry.
- Właśnie mam zamiar. - odparłem. - To co ? Zjemy na przykład pizzę i obejrzymy film ? - zapytałem.
- No,a ty później ja zabierzesz do pokoju i 69. - zaśmiał się Loczek.
- Weeeeź...- zaprzeczyłem i walnąłem go w ramię.
- Odstaw się dziś. -powiedział Hazza
- Wiem, wiem... - odparłem. - Właśnie idę.
Zrobiłem tak jak powiedziałem. Wskoczyłem pod prysznic,a potem się ubrałem. Była już 12:45,a na 13 mieliśmy być na treningu. Niall, Liam i Zayn pojechali samochodem Liama,a ja z Harry'm woleliśmy się przejść. Szliśmy skrótem, i dużo gadaliśmy o różnych scenariuszach dzisiejszego wieczoru. Uśmialiśmy się i to bardzo.
- Dziś, zobaczysz czy naprawdę ją kochasz. - powiedział dojrzale Harry. Aż się zdziwiłem, on i takie teksty. Kiedy to mówił założył mi ramię na szyje i pokazał ręką na niebo. Albo jest głupi, (bo jest) albo się naćpał. Doszliśmy pod budynek szkoły baletowej gdzie mieliśmy próby. Pod szkołą stał już samochód Liama. Spojrzałem na zegarek była 13:15.
- Carly nas zabije. - powiedziałem i pobiegliśmy szybko na górę.
- O co chodzi ? - zapytałam. - Czy ja o czymś nie wiem ?
Ona tylko się zaśmiała i położyła na łóżku tosty. Usiadłam obok niej i wzięłam laptopa. Zalogowałam się na tt, fb, ask i tych innych. Zajadając się tostami i oglądając jakiś film w telewizji. W trakcie filmu Chloe podawała mi przykłady imion, jakie mogłabym nadać swojemu dziecku.
- Przestań, nawet nie wiem czy to będzie chłopiec czy dziewczynka. - powiedziałam. Przeglądałam tweety na tt i wpadłam, no jak myślicie na kogo ? Oczywiście na Louisa. Tekst głosił, ze przed niecałą godziną przeżył najlepszą chwilę swojego życia. Niewątpliwie chodziło o nasz pocałunek i muszę przyznać, że świetnie całuje. Przestań ! Skarciłam się w duchu. Mam na razie skupić na tym, żeby ciąża przebiegła pomyślnie. Ale z drugiej strony kocham Louisa. Dobra koniec przemyśleń na dziś.
- Idę spać, zaraz wrócę. - powiedziałam do Chloe i wyszłam do łazienki. Kiedy już się umyłam podniosłam bluzkę zaczęłam przyglądać się mojemu brzuchowi był trochę zaokrąglony. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę. - zaprosiłam Chloe do środka, nie zaprzestając przyglądania się swojemu zaokrągleniu. Chloe weszła i stanęła obok mnie. Parsknęła śmiechem i zrobiła to samo co ja. Razem się zaśmiałyśmy i wyszłyśmy z łazienki. Klapnęłyśmy na łóżku, a ja właśnie wtedy otrzymałam sms-a.
Dobranoc ;*
Louis.
Ooo jakie to słodkie. Odpisałam mu buźką z buziaczkiem i wlazłam pod kołdrę. Przytuliłam się do Chloe i próbowałam zasnąć.
- Jesteś kochana, że pozwoliłaś mi ze sobą zamieszkać. - powiedziała Chloe i mocniej mnie przytuliła, ja tylko coś mruknęłam i szybko zasnęłam.
* Oczami Louisa* *Rano*
Wstałem dość późno bo za godzinę muszę być na treningu u Carly. Tak....moja Carly. Wczoraj ją pocałowałem. Dziś pewnie też tak będzie zaproszę ją do nas znowu. Ale teraz odstawię się specjalnie dla niej. Może najpierw zjem coś. Zszedłem na dół gdzie Liam grał już na Xboxie,a Niall coś wpierdalał.
- Elo. - przywitałem się.
- Cześć. - odpowiedzieli mi. Poszedłem do kuchni gdzie spotkałem Hazzę. Ze swoimi rozczochranymi lokami nie wyglądał tak dobrze jak na wyjście.
- Ogol się wreszcie. - powiedziałem.
- Za chuja. - odparł i obaj parsknęliśmy śmiechem. Razem zjedliśmy płatki i trochę pogadaliśmy.
- Zaproś Carly dzisiaj do nas. - powiedział nagle Harry.
- Właśnie mam zamiar. - odparłem. - To co ? Zjemy na przykład pizzę i obejrzymy film ? - zapytałem.
- No,a ty później ja zabierzesz do pokoju i 69. - zaśmiał się Loczek.
- Weeeeź...- zaprzeczyłem i walnąłem go w ramię.
- Odstaw się dziś. -powiedział Hazza
- Wiem, wiem... - odparłem. - Właśnie idę.
Zrobiłem tak jak powiedziałem. Wskoczyłem pod prysznic,a potem się ubrałem. Była już 12:45,a na 13 mieliśmy być na treningu. Niall, Liam i Zayn pojechali samochodem Liama,a ja z Harry'm woleliśmy się przejść. Szliśmy skrótem, i dużo gadaliśmy o różnych scenariuszach dzisiejszego wieczoru. Uśmialiśmy się i to bardzo.
- Dziś, zobaczysz czy naprawdę ją kochasz. - powiedział dojrzale Harry. Aż się zdziwiłem, on i takie teksty. Kiedy to mówił założył mi ramię na szyje i pokazał ręką na niebo. Albo jest głupi, (bo jest) albo się naćpał. Doszliśmy pod budynek szkoły baletowej gdzie mieliśmy próby. Pod szkołą stał już samochód Liama. Spojrzałem na zegarek była 13:15.
- Carly nas zabije. - powiedziałem i pobiegliśmy szybko na górę.
ROZDZIAŁ TRZYNASTY - Iskrzy. cz.1
Wyszedł doktor,a tuż za nim Carly. Była blada, a nieświadomy wzrok był zwrócony w dal.
- Dziękuję, wam wszystkim za cierpliwość, teraz panna Rowen może wracać do domu. - powiedział lekarz i odszedł. Carly stanęła przed nami i położyła dłoń na brzuchu. Chyba już wszyscy wiedzieli o co chodzi. Blondyna uśmiechnęła się nieśmiało i powiedziała :
- Ja...Będę mieć dzidziusia. Rozległy się szybkie oddechy i odgłosy ulgi.
*Oczami Carly*
Wciąż nie mogłam pogodzić się z tym co usłyszałam. Ja lubię sobie popić czasami nawet zapalić,a tu będę mieć dziecko. Przecież ja nie dam rady. Do tego już nie jestem z Thomasem, który jest ojcem tego dziecka. Wróciłam na ziemię i rozejrzałam się po moich znajomych. wszyscy byli wpatrzeni we mnie. Uśmiechnęłam się szeroko i zrobiłam krok w ich stronę. Nagle z podłogi wstał Louis i podszedł do mnie. Spojrzał mi w oczy i przytulił. Od razu zrobiło mi się lżej na sercu.
*Oczami Louisa*
Kiedy ją przytulałem czułem jak robi się cieplejsza. Jej skóra odzyskiwała normalny kolor . Odsunąłem się od niej i spojrzałem w oczy...były pełne łez. Nagle odeszła ode mnie i wyprowadziła wszystkich przed szpital. Tam pożegnała się ze wszystkimi i się rozeszli. Wsiadłem do samochodu i odczekałem, aż ona razem z Chloe rusza do domu. Po chwili tak się stało. Podjechałem i zapytałem czy je podwieźć. Chloe wolała się przejść, a Carly podjechać. Wydawało mi się, ze kiedy Carly wsiadała do samochodu to Chloe puściła do mnie oczko. Odjechaliśmy spod budynku szpitala i skręciłem w ślepy zaułek niby nie wiedząc, że on tam jest.
- I co planujesz dalej ? - zapytałem ją.
- Jeszcze wiem. - odparła. - Ale na pewno chce urodzić te dziecko.
Tak naprawdę to się nie zdziwiłem. Jakbym był na jej miejscu to też bym tak zrobił.
- A jak wystąpisz na mistrzostwach ? - wpadło mi nagle to do głowy.
- Tego też nie wiem. Jakoś sobie poradzę. - powiedziała i uśmiechnęła się do mnie szeroko.
- Mogę ci zrobić zdjęcie ? - zapytałem nagle. Zgodziła się. Cyknąłem fotę i od razu dodałem na twittera. Podpisałem " Najlepsza przyjaciółka Carly ;*"
*Oczami Carly*
Lou jest był tkai słodki. Zrobił mi fotkę na tt. Przynajmniej jakoś starał się mnie pocieszyć. Wysiedliśmy pod moim blokiem. Pod moimi drzwiami przytuliłam go i już chciałam iść ale coś mnie powstrzymało. Przybliżyłam swoją twarz do jego. Musnęłam jego wargi,a on wplątał swoją dłoń w moje włosy i zabrał się porządnie za moje usta. Przycisnął mnie do ściany. Pewnie czekał na to od dnia naszego poznania. Nagle coś mnie tknęło. Odsunęłam się i spojrzałam na niego,a on uśmiechnął się domnie.
- Jesteś cudowna. - powiedział.
- Kocham cię . - odparłam i znowu go przytuliłam. Po tym weszłam do mieszkania, a tam tuż pod drzwiami czekała na mnie Chloe.
- Dziękuję, wam wszystkim za cierpliwość, teraz panna Rowen może wracać do domu. - powiedział lekarz i odszedł. Carly stanęła przed nami i położyła dłoń na brzuchu. Chyba już wszyscy wiedzieli o co chodzi. Blondyna uśmiechnęła się nieśmiało i powiedziała :
- Ja...Będę mieć dzidziusia. Rozległy się szybkie oddechy i odgłosy ulgi.
*Oczami Carly*
Wciąż nie mogłam pogodzić się z tym co usłyszałam. Ja lubię sobie popić czasami nawet zapalić,a tu będę mieć dziecko. Przecież ja nie dam rady. Do tego już nie jestem z Thomasem, który jest ojcem tego dziecka. Wróciłam na ziemię i rozejrzałam się po moich znajomych. wszyscy byli wpatrzeni we mnie. Uśmiechnęłam się szeroko i zrobiłam krok w ich stronę. Nagle z podłogi wstał Louis i podszedł do mnie. Spojrzał mi w oczy i przytulił. Od razu zrobiło mi się lżej na sercu.
*Oczami Louisa*
Kiedy ją przytulałem czułem jak robi się cieplejsza. Jej skóra odzyskiwała normalny kolor . Odsunąłem się od niej i spojrzałem w oczy...były pełne łez. Nagle odeszła ode mnie i wyprowadziła wszystkich przed szpital. Tam pożegnała się ze wszystkimi i się rozeszli. Wsiadłem do samochodu i odczekałem, aż ona razem z Chloe rusza do domu. Po chwili tak się stało. Podjechałem i zapytałem czy je podwieźć. Chloe wolała się przejść, a Carly podjechać. Wydawało mi się, ze kiedy Carly wsiadała do samochodu to Chloe puściła do mnie oczko. Odjechaliśmy spod budynku szpitala i skręciłem w ślepy zaułek niby nie wiedząc, że on tam jest.
- I co planujesz dalej ? - zapytałem ją.
- Jeszcze wiem. - odparła. - Ale na pewno chce urodzić te dziecko.
Tak naprawdę to się nie zdziwiłem. Jakbym był na jej miejscu to też bym tak zrobił.
- A jak wystąpisz na mistrzostwach ? - wpadło mi nagle to do głowy.
- Tego też nie wiem. Jakoś sobie poradzę. - powiedziała i uśmiechnęła się do mnie szeroko.
- Mogę ci zrobić zdjęcie ? - zapytałem nagle. Zgodziła się. Cyknąłem fotę i od razu dodałem na twittera. Podpisałem " Najlepsza przyjaciółka Carly ;*"
*Oczami Carly*
Lou jest był tkai słodki. Zrobił mi fotkę na tt. Przynajmniej jakoś starał się mnie pocieszyć. Wysiedliśmy pod moim blokiem. Pod moimi drzwiami przytuliłam go i już chciałam iść ale coś mnie powstrzymało. Przybliżyłam swoją twarz do jego. Musnęłam jego wargi,a on wplątał swoją dłoń w moje włosy i zabrał się porządnie za moje usta. Przycisnął mnie do ściany. Pewnie czekał na to od dnia naszego poznania. Nagle coś mnie tknęło. Odsunęłam się i spojrzałam na niego,a on uśmiechnął się domnie.
- Jesteś cudowna. - powiedział.
- Kocham cię . - odparłam i znowu go przytuliłam. Po tym weszłam do mieszkania, a tam tuż pod drzwiami czekała na mnie Chloe.
niedziela, 12 maja 2013
ROZDZIAŁ DWUNASTY - Cz.2 -To ja jestem w ciąży ?
Wpadłam do mieszkania, które było puste. Na stole w kuchni leżała karteczka :
Jestem na treningu, wrócę wieczorem nie czekaj.
Chloe:*
Wzruszyłam ramionami napisałam sms-a do Aimiee, że idziemy same. Wypiłam gorącą czekoladę i włączyłam tt na swoim Iphonie. Louis napisał tweeta :
@Carly_Rowen wpadnij dziś do nas koło 20.
Odpisałam mu, ze jestem zajęta, a on od razu odpisał mi smutną buźką. Mimowolnie uśmiechnęłam się do siebie. W nim było coś takiego, że ciągle chciało mi się uśmiechać. On był jak prawdziwy przyjaciel. Zaczęłam powoli się szykować do wyjścia. Uczesałam włosy i poprawiłam makijaż. Ubrałam się w jakiś wygodny zestaw i wzięłam torbę. Wsadziłam do niej portfel, telefon i wyszłam z domu. Doszłam pod mój i Aimiee ulubiony sklep. Ona już tam czekała. Dałyśmy sobie buziaki na przywitanie i weszłyśmy do sklepu. Obeszłyśmy cały i już miałyśmy wychodzić, kiedy nagle moją uwagę przykuły cudowne <buty>.
- Muszę je mieć. - powiedziałam do Aimiee biorąc je do ręki.
- To przymierz. - zaproponowała.
- Okej. - odparłam i włożyłam je. Wyglądały cudownie. Zapłaciłam za nie i poszłyśmy dalej po sklepach. Zanim wyszłyśmy z galerii kupiłam jeszcze parę rzeczy m.in :
Aimiee kupiła sobie 3 pary butów ( adidasów). W drodze powrotnej bardzo źle się poczułam. Zachciało mi się wymiotować. Nie mogąc już wytrzymać wskoczyłam w krzaki i zwymiotowałam. Kiedy skończyłam usłyszałam tylko jak moja koleżanka dzwoni po karetkę. Chwilę później przyjechał ambulans i zabrał nas do szpitala. Zostałam podłączona do dziwnych urządzeń. Ciągle czułam uścisk Aimiee na swojej dłoni. W szpitalu jednak musiałyśmy się puścić ponieważ zabrali mnie na badania. Zostawiłam koleżankę ze wszystkimi torbami samą na korytarzu.
Zrobili mi serię najdziwniejszych badań i zaprowadzili do głównego doktora. Usiadłam na krześle i czekałam na diagnozę.
- Czy jest pani świadoma jakie pani zagrożenie spowodowała dla siebie i dziecka pijąc podczas ciąży ? - padło pytanie od doktora. Te słowa mnie wstrząsnęły. Jaka ciąża do cholery !? Jakie zagrożenie ?'
- To ja jestem w ciąży ? - zapytałam oniemiała.
- Pani nie wiedziała ? - zdziwił się lekarz. Pokręciłam głową, a on oparł ręce na biurku. Zaczął mi tłumaczyć, że to pierwszy miesiąc i ciąża jest zagrożona.
*Oczami Aimiee*
Siedziałam tam ok.2 godzin,a Carly dalej nie wychodziła więc zadzwoniłam do Justine i kazałam jej obdzwonić wszystkich żeby przyjechali do nas. Pół godziny później na korytarz w którym siedziałam wpadli wszyscy z Breaking point i pięciu chłopaków z 1D. Przywitałam się ze wszystkimi i przedstawiłam im sytuację. Louis nieco się załamał, że przyniósł ten alkohol wczoraj. Teraz na korytarzu prawie nie było miejsca, ponieważ zabrakło krzeseł więc większość gości usiadło na podłodze. Posiedzieliśmy jeszcze 20 minut i nagle z drzwi na końcu korytarza wyszedł doktor.
Jestem na treningu, wrócę wieczorem nie czekaj.
Chloe:*
Wzruszyłam ramionami napisałam sms-a do Aimiee, że idziemy same. Wypiłam gorącą czekoladę i włączyłam tt na swoim Iphonie. Louis napisał tweeta :
@Carly_Rowen wpadnij dziś do nas koło 20.
Odpisałam mu, ze jestem zajęta, a on od razu odpisał mi smutną buźką. Mimowolnie uśmiechnęłam się do siebie. W nim było coś takiego, że ciągle chciało mi się uśmiechać. On był jak prawdziwy przyjaciel. Zaczęłam powoli się szykować do wyjścia. Uczesałam włosy i poprawiłam makijaż. Ubrałam się w jakiś wygodny zestaw i wzięłam torbę. Wsadziłam do niej portfel, telefon i wyszłam z domu. Doszłam pod mój i Aimiee ulubiony sklep. Ona już tam czekała. Dałyśmy sobie buziaki na przywitanie i weszłyśmy do sklepu. Obeszłyśmy cały i już miałyśmy wychodzić, kiedy nagle moją uwagę przykuły cudowne <buty>.- Muszę je mieć. - powiedziałam do Aimiee biorąc je do ręki.
- To przymierz. - zaproponowała.
- Okej. - odparłam i włożyłam je. Wyglądały cudownie. Zapłaciłam za nie i poszłyśmy dalej po sklepach. Zanim wyszłyśmy z galerii kupiłam jeszcze parę rzeczy m.in :
Aimiee kupiła sobie 3 pary butów ( adidasów). W drodze powrotnej bardzo źle się poczułam. Zachciało mi się wymiotować. Nie mogąc już wytrzymać wskoczyłam w krzaki i zwymiotowałam. Kiedy skończyłam usłyszałam tylko jak moja koleżanka dzwoni po karetkę. Chwilę później przyjechał ambulans i zabrał nas do szpitala. Zostałam podłączona do dziwnych urządzeń. Ciągle czułam uścisk Aimiee na swojej dłoni. W szpitalu jednak musiałyśmy się puścić ponieważ zabrali mnie na badania. Zostawiłam koleżankę ze wszystkimi torbami samą na korytarzu.
Zrobili mi serię najdziwniejszych badań i zaprowadzili do głównego doktora. Usiadłam na krześle i czekałam na diagnozę.
- Czy jest pani świadoma jakie pani zagrożenie spowodowała dla siebie i dziecka pijąc podczas ciąży ? - padło pytanie od doktora. Te słowa mnie wstrząsnęły. Jaka ciąża do cholery !? Jakie zagrożenie ?'
- To ja jestem w ciąży ? - zapytałam oniemiała.
- Pani nie wiedziała ? - zdziwił się lekarz. Pokręciłam głową, a on oparł ręce na biurku. Zaczął mi tłumaczyć, że to pierwszy miesiąc i ciąża jest zagrożona.
*Oczami Aimiee*
Siedziałam tam ok.2 godzin,a Carly dalej nie wychodziła więc zadzwoniłam do Justine i kazałam jej obdzwonić wszystkich żeby przyjechali do nas. Pół godziny później na korytarz w którym siedziałam wpadli wszyscy z Breaking point i pięciu chłopaków z 1D. Przywitałam się ze wszystkimi i przedstawiłam im sytuację. Louis nieco się załamał, że przyniósł ten alkohol wczoraj. Teraz na korytarzu prawie nie było miejsca, ponieważ zabrakło krzeseł więc większość gości usiadło na podłodze. Posiedzieliśmy jeszcze 20 minut i nagle z drzwi na końcu korytarza wyszedł doktor.
***
Eloszka i co.? Rozpoczyna się akcja : D. Od razu wam tylko powiem, ze Carly jest w ciąży ze swoim byłym Thomasem. KOMENTUJCIE :3
piątek, 10 maja 2013
ROZDZIAŁ DWUNASTY - Praca i zakupy. cz.1
*Oczami Chloe*
- Na, na na, na na na, na na. - usłyszałam znajomy głos przy uchu. Usiadłam na łóżku i ujrzałam całe One direction zebrane naokoło mojego i Carly łóżka, a propos to czemu Carly się nie budzi ?Hmmm...zaczęłam powoli nią potrząsać, ani drgnęła.
- Pomóżcie mi. - syknęłam cicho. Niall wyjął z kieszeni telefon, ale przed tym kiwnął głową do Harry'ego, który siedział najbliżej mnie. Ten rozdał wszystkim zatyczki do uszu. Blondyn chyba włączył zbyt głośną muzykę, ponieważ Carly natychmiast wstała i zatkała sobie uszy.
- Wyłączcie to ! -wrzasnęła. Kiwnęłam głową do Nialla który natychmiast posłuchał. wszyscy wyjęli zatyczki i parsknęliśmy donośnym śmiechem.
- Co wam odbiło ? - krzyknęła, wściekła blondyna kładąc się znowu do łóżka.
- O. nie, nie, nie, wstajemy. - powiedział Liam i wskoczył na łóżko. Zaczął skakać po całej powierzchni, zręcznie nas omijając.
- Dobra, dość już wstaje. - i tak jak powiedziała, wstała i poszła do łazienki.
- To ja też może pójdę. - oznajmiłam, kiedy wyszła Carly. Poszłam wziąć szybki prysznic i ubrałam się.
*Oczami Carly*
- Jeszcze raz, ktoś mnie tak obudzi, a możecie pomarzyć, że przyprowadzę wam koleżanki. - powiedziałam z przekąsem. Wszyscy wzdechnęli z udawaną frustracją. Z łazienki wyszła Chloe, więc wszyscy zeszliśmy na śniadanie. Niall z Liamem zrobili nam wszystkim płatki z mlekiem. Kiedy się już najedliśmy usiedliśmy na kanapie w salonie. Na fotelach rozsiedli się Zayn i Niall, a na kanapie od lewej : Harry,Chloe, Ja, Louis i Liam. Obejrzeliśmy jeden przygodowy film i razem z Chloe zaczęłyśmy się zbierać.
- Ale, naprawdę musicie ? - dopytywali się chłopcy.
- No tak, ja za godzinę mam być w pracy, a Chloe ma próbę baletu. - powiedziałam. Harry zaproponował, że nas odwiezie. Zgodziłyśmy się. Powymieniałyśmy się z chłopakami numerami telefonów i wsiadłyśmy srebrnego samochodu Harry'ego.
Po 15-stu minutach byliśmy na miejscu.
- Dzięki Harry. - powiedziałyśmy razem z brunetką i pobiegłyśmy do mojego mieszkania.
- Możesz ze mną zamieszkać jeśli chcesz. - zaproponowałam.
- Bardzo, chętnie. - zgodziła się. - Tylko muszę pojechać po swoje rzeczy do tamtego mieszkania.
- Zrobisz to jak ja będę w pracy, zaraz wychodzę. - odparłam. Ona pokiwała głową i poszłyśmy do kuchni. Wypiłyśmy po mocnej kawie, a ja musiałam się już zbierać. Szybko przebrałam się w inne ubranie i wyszłam z domu.
*Oczami Chloe*
Jak to dobrze, że zaproponowała mi te zamieszkanie razem. nie wiem co bym bez niej zrobiła. Usiadłam na łóżku i otworzyłam swojego laptopa którego wyjęłam ze swojej torby. Zalogowałam się na fb, tt i zaczęłam przeglądać posty.
*Oczami Carly*
Wbiegłam do baru, w którym pracowałam. Weszłam na zaplecze i nałożyłam fartuch. Przywitałam się z moim szefem Fredem i poszłam robić kanapki wraz z Eddie'm. W pomieszczeniu rozbrzmiała jedna z moich ulubionych piosenek, więc zaczęłam bujać się w rytm muzyki. Eddie machał wszystkimi składnikami zanim włożył je do kanapki robiąc przy tym zajebiste miny. Tak zleciało mi 6 godzin pracy. Kiedy już wychodziłam z pracy zadzwonił do mnie telefon.
- Halo ? - odebrałam.
- Hej, tu Aimiee pójdziemy na zakupy ? - zapytała koleżanka.
- No jasne, a może iść z nami Chloe ? - spytałam.
- Okej, to za godzinę pod naszym ulubionym sklepem. - powiedziała i rozłączyła się.
- Na, na na, na na na, na na. - usłyszałam znajomy głos przy uchu. Usiadłam na łóżku i ujrzałam całe One direction zebrane naokoło mojego i Carly łóżka, a propos to czemu Carly się nie budzi ?Hmmm...zaczęłam powoli nią potrząsać, ani drgnęła.
- Pomóżcie mi. - syknęłam cicho. Niall wyjął z kieszeni telefon, ale przed tym kiwnął głową do Harry'ego, który siedział najbliżej mnie. Ten rozdał wszystkim zatyczki do uszu. Blondyn chyba włączył zbyt głośną muzykę, ponieważ Carly natychmiast wstała i zatkała sobie uszy.
- Wyłączcie to ! -wrzasnęła. Kiwnęłam głową do Nialla który natychmiast posłuchał. wszyscy wyjęli zatyczki i parsknęliśmy donośnym śmiechem.
- Co wam odbiło ? - krzyknęła, wściekła blondyna kładąc się znowu do łóżka.
- O. nie, nie, nie, wstajemy. - powiedział Liam i wskoczył na łóżko. Zaczął skakać po całej powierzchni, zręcznie nas omijając.
- Dobra, dość już wstaje. - i tak jak powiedziała, wstała i poszła do łazienki.
- To ja też może pójdę. - oznajmiłam, kiedy wyszła Carly. Poszłam wziąć szybki prysznic i ubrałam się.
*Oczami Carly*
- Jeszcze raz, ktoś mnie tak obudzi, a możecie pomarzyć, że przyprowadzę wam koleżanki. - powiedziałam z przekąsem. Wszyscy wzdechnęli z udawaną frustracją. Z łazienki wyszła Chloe, więc wszyscy zeszliśmy na śniadanie. Niall z Liamem zrobili nam wszystkim płatki z mlekiem. Kiedy się już najedliśmy usiedliśmy na kanapie w salonie. Na fotelach rozsiedli się Zayn i Niall, a na kanapie od lewej : Harry,Chloe, Ja, Louis i Liam. Obejrzeliśmy jeden przygodowy film i razem z Chloe zaczęłyśmy się zbierać.
- Ale, naprawdę musicie ? - dopytywali się chłopcy.
- No tak, ja za godzinę mam być w pracy, a Chloe ma próbę baletu. - powiedziałam. Harry zaproponował, że nas odwiezie. Zgodziłyśmy się. Powymieniałyśmy się z chłopakami numerami telefonów i wsiadłyśmy srebrnego samochodu Harry'ego.
Po 15-stu minutach byliśmy na miejscu.
- Dzięki Harry. - powiedziałyśmy razem z brunetką i pobiegłyśmy do mojego mieszkania.
- Możesz ze mną zamieszkać jeśli chcesz. - zaproponowałam.
- Bardzo, chętnie. - zgodziła się. - Tylko muszę pojechać po swoje rzeczy do tamtego mieszkania.
- Zrobisz to jak ja będę w pracy, zaraz wychodzę. - odparłam. Ona pokiwała głową i poszłyśmy do kuchni. Wypiłyśmy po mocnej kawie, a ja musiałam się już zbierać. Szybko przebrałam się w inne ubranie i wyszłam z domu.
*Oczami Chloe*
Jak to dobrze, że zaproponowała mi te zamieszkanie razem. nie wiem co bym bez niej zrobiła. Usiadłam na łóżku i otworzyłam swojego laptopa którego wyjęłam ze swojej torby. Zalogowałam się na fb, tt i zaczęłam przeglądać posty.
*Oczami Carly*
Wbiegłam do baru, w którym pracowałam. Weszłam na zaplecze i nałożyłam fartuch. Przywitałam się z moim szefem Fredem i poszłam robić kanapki wraz z Eddie'm. W pomieszczeniu rozbrzmiała jedna z moich ulubionych piosenek, więc zaczęłam bujać się w rytm muzyki. Eddie machał wszystkimi składnikami zanim włożył je do kanapki robiąc przy tym zajebiste miny. Tak zleciało mi 6 godzin pracy. Kiedy już wychodziłam z pracy zadzwonił do mnie telefon.- Halo ? - odebrałam.
- Hej, tu Aimiee pójdziemy na zakupy ? - zapytała koleżanka.
- No jasne, a może iść z nami Chloe ? - spytałam.
- Okej, to za godzinę pod naszym ulubionym sklepem. - powiedziała i rozłączyła się.
ROZDZIAŁ JEDENASTY - Nocka u chłopaków *,*
Po paru godzinach wszyscy byli już porządnie pijani. Niall zasnął koło mnie, a Harry i Chloe śmiali się w najlepsze. Jedynie Louis dotrzymywał mi towarzystwa.
- Gdzie Liam ? - zapytałam, dopiero zauważając, ze go z nami nie ma.
- Wybył na randkę z Danielle. - odparł. Widać było, że jest bardzo przygnębiony ale próbował nie dać tego po sobie poznać. Nagle poczułam ostry ból brzucha. Przeprosiłam chłopaków i poszłam do łazienki. Oparłam się o zlew i próbowałam to znieść. W pewnym momencie usłyszałam ciche pukanie do drzwi. Otworzyłam je i wpuściłam do środka Zayna.
- Wszystko okej ? Jakaś blada jesteś. - zapytał mulat.
- Tak wszystko dobrze, idź stąd. - odparłam. Próbowałam go jakoś na siłę wypchać z łazienki, ponieważ czułam, że zaraz zwymiotuje. Niestety Zayn był silniejszy i przygwoździł mnie do ściany.
- Poczekaj chwilę, powiedz mi dlaczego mnie unikasz ? - spytał dalej trzymając moje ręce nad moją głową.
- Puść mnie, to ci powiem. - powiedziałam. Ten mnie puścił, a ja rozmasowałam nadgarstki.
- To nie tak, że cię unikam tylko wydaje mi się, że mnie śledzisz. - wytłumaczyłam, ale Zayn mnie nie słuchał. Widocznie tka się schlał, że już nie ma kontaktu ze światem. Nagle zachwiał się i oparł się o mnie. Położyłam, jego rękę na na swoim ramieniu i wyszłam na korytarz. tam zawołałam Louisa, który zaprowadził Zayna do jego pokoju. Kiedy powiedziałam, że chce mi się spać Lou zaprowadził mnie do pokoju gościnnego.
- Dałbyś mi jakąś koszulkę do spania ?- zapytałam, kiedy byliśmy w tym pokoju. On pokiwał głową i na chwilkę wyszedł, aby chwilę później wrócić z długą szarą bluzką. Podziękowałam mu i przytuliłam na dobranoc. Kiedy już otwierał drzwi, przypomniałam sobie coś.
- Ej, poczekaj. - powiedziałam wstając z łóżka i podchodząc do niego. Lou spojrzał na mnie z uniesionymi brwiami. - Pogadamy ? - zapytałam. Ten wzruszył ramionami i usiadł na łóżku. Poszłam w jego ślady i spojrzałam mu w oczy.
- Powiedz, czemu jesteś taki przygnębiony. - poprosiłam. On natychmiastowo westchnął i spuścił wzrok.
- No, dobra. Dziś z rana zerwałem z Eleanor. - odparł. Po raz kolejny tego wieczoru go przytuliłam.
- Bardzo ci współczuje. Wiem jak to jest. Mnie chłopak którego naprawdę kochałam zostawił 5 tygodni przed mistrzostwami, żeby przejść do innego zespołu i wygrać. - spróbowałam go pocieszyć. Jeszcze trochę pogadaliśmy. Wyznaliśmy sobie jeszcze parę sekretów. W końcu ze zmęczenia oparłam głowę o jego ramię. On,nie zepchnął jej tylko przyłożył swoją głowę do mojej. To było słodkie. Wreszcie naprawdę zachciało mi się spać. Poprosiłam jeszcze tylko Louisa żeby zawołał Chloe i pożegnałam się z nim. Wgramoliłam się pod kołdrę i w ciszy czekałam na moją koleżankę. Kiedy przyszła weszła do łóżka i wtuliła się do mnie. Przez pół nocy nie mogłam zasnąć, myśląc jak to pocieszyć Louisa. Może jutro z rana któryś z chłopaków mi pomoże. W pewnym momencie oczy same mi się zamknęły,a ja wylądowałam w krainie snów.
***
No hej.? Tu macie se jedenastkę. Mam nadzieję, ze wam się podoba. Łapcie mego aska i pytajcie c:
Mój se ask <3
- Gdzie Liam ? - zapytałam, dopiero zauważając, ze go z nami nie ma.
- Wybył na randkę z Danielle. - odparł. Widać było, że jest bardzo przygnębiony ale próbował nie dać tego po sobie poznać. Nagle poczułam ostry ból brzucha. Przeprosiłam chłopaków i poszłam do łazienki. Oparłam się o zlew i próbowałam to znieść. W pewnym momencie usłyszałam ciche pukanie do drzwi. Otworzyłam je i wpuściłam do środka Zayna.
- Wszystko okej ? Jakaś blada jesteś. - zapytał mulat.
- Tak wszystko dobrze, idź stąd. - odparłam. Próbowałam go jakoś na siłę wypchać z łazienki, ponieważ czułam, że zaraz zwymiotuje. Niestety Zayn był silniejszy i przygwoździł mnie do ściany.
- Poczekaj chwilę, powiedz mi dlaczego mnie unikasz ? - spytał dalej trzymając moje ręce nad moją głową.
- Puść mnie, to ci powiem. - powiedziałam. Ten mnie puścił, a ja rozmasowałam nadgarstki.
- To nie tak, że cię unikam tylko wydaje mi się, że mnie śledzisz. - wytłumaczyłam, ale Zayn mnie nie słuchał. Widocznie tka się schlał, że już nie ma kontaktu ze światem. Nagle zachwiał się i oparł się o mnie. Położyłam, jego rękę na na swoim ramieniu i wyszłam na korytarz. tam zawołałam Louisa, który zaprowadził Zayna do jego pokoju. Kiedy powiedziałam, że chce mi się spać Lou zaprowadził mnie do pokoju gościnnego.
- Dałbyś mi jakąś koszulkę do spania ?- zapytałam, kiedy byliśmy w tym pokoju. On pokiwał głową i na chwilkę wyszedł, aby chwilę później wrócić z długą szarą bluzką. Podziękowałam mu i przytuliłam na dobranoc. Kiedy już otwierał drzwi, przypomniałam sobie coś.
- Ej, poczekaj. - powiedziałam wstając z łóżka i podchodząc do niego. Lou spojrzał na mnie z uniesionymi brwiami. - Pogadamy ? - zapytałam. Ten wzruszył ramionami i usiadł na łóżku. Poszłam w jego ślady i spojrzałam mu w oczy. - Powiedz, czemu jesteś taki przygnębiony. - poprosiłam. On natychmiastowo westchnął i spuścił wzrok.
- No, dobra. Dziś z rana zerwałem z Eleanor. - odparł. Po raz kolejny tego wieczoru go przytuliłam.
- Bardzo ci współczuje. Wiem jak to jest. Mnie chłopak którego naprawdę kochałam zostawił 5 tygodni przed mistrzostwami, żeby przejść do innego zespołu i wygrać. - spróbowałam go pocieszyć. Jeszcze trochę pogadaliśmy. Wyznaliśmy sobie jeszcze parę sekretów. W końcu ze zmęczenia oparłam głowę o jego ramię. On,nie zepchnął jej tylko przyłożył swoją głowę do mojej. To było słodkie. Wreszcie naprawdę zachciało mi się spać. Poprosiłam jeszcze tylko Louisa żeby zawołał Chloe i pożegnałam się z nim. Wgramoliłam się pod kołdrę i w ciszy czekałam na moją koleżankę. Kiedy przyszła weszła do łóżka i wtuliła się do mnie. Przez pół nocy nie mogłam zasnąć, myśląc jak to pocieszyć Louisa. Może jutro z rana któryś z chłopaków mi pomoże. W pewnym momencie oczy same mi się zamknęły,a ja wylądowałam w krainie snów.
***
No hej.? Tu macie se jedenastkę. Mam nadzieję, ze wam się podoba. Łapcie mego aska i pytajcie c:
Mój se ask <3
czwartek, 9 maja 2013
ROZDZIAŁ DZIESIĄTY - Trening z 1D
W pewnym momencie usłyszałam dźwięk zbijanego szkła. Zerwałam się z równe nogi i spojrzałam na wszystkie lustra. Jednego z nich nie było, a Boogie ( czyt.: Bógi) i Mac ( czyt.: Mak) zbierali kawałki szkła.
- Czy wy jesteście pojebani ? - Wrzasnęłam w ich kierunku.
- Oj, nieładnie tak się odzywać, Carly - usłyszałam męski głos za sobą. Czyli Steven przydzielił nam Harrisa.
- Wreszcie doczekaliśmy się naszej gwiazdy. - prychnęłam odwracając się. Ujrzałam nie Calvina Harrisa ale całe One direction.
- Chyba naszych gwiazd. - poprawił mnie Liam.
- O, cześć. Nie widzieliście tu po drodze Calvina Harrisa bo na niego czekamy ? - zapytałam.
- Hahahahahahahaahahah, wy czekaliście na nas. - powiedział Niall.
- No to chyba Steven nas znielubił, no nie ? - zakpił Brook. Chłopcy nie zwrócili na to uwagi tylko podeszli się przywitać. Zebraliśmy się wszyscy na środku i zaczęliśmy trening. Najpierw krótka rozgrzewka. Chłopcy z 1D nie byli zbyt rozciągnięci i do tego mieli na sobie rurki.
- Na następny trening macie mieć dresy. - oznajmiłam po rozgrzewce. Cała piątka potaknęła rozmasowując sobie naciągnięte mięśnie. Później wytłumaczyli nam, że mamy ułożyć układ razem z nimi i wystąpić w teledysku.
- Pierwszy dzień zdjęć do klipu odbędzie się na 2 tygodnie do tego czasu musimy mieć układ.
- To da się zrobić, mam już połowę kroków zapisane. - odparłam. Postanowiłam pokazać chłopakom co to jest street dance. Oni rozsiedli się wygodnie na scenie, a my stanęliśmy przed nimi i zaczęliśmy pokazywać różne style < streetdance'u >.
Po zakończonym przedstawieniu dało się słyszeć gromkie oklaski. Opadłam na krzesło i popatrzyłam na rozbite lustro. Jest ich mnóstwo jedno mnie to nic takiego, pomyślałam. Zrobiło mi się niedobrze. Natychmiast oznajmiłam koniec treningu i pobiegłam do łazienki. Tam spotkałam Chloe ( czyt.: Klołi) która poprosiła mnie o przenocowanie, bo właśnie wymóiono jej mieszkania. Bez wahania się zgodziłam i przebrałam się w śpioszki. Wyszłyśmy na dwór i zaczęłyśmy iść w stronę mojego mieszkania. Nagle jakieś czarny, sportowy wóz zatrzymał się przy nas.
- Wpadniecie do nas ? - zapytał wystający z szyby Niall.
- No jasne. - odparłyśmy z Chloe. Wsiadłyśmy do auta i pojechaliśmy z nimi. Wysiedliśmy przy dużym, białym domu z basenem. Niall otworzył nam drzwi i weszłyśmy do środka. W salonie klapnęłyśmy na kanapie i przyszli pozostali chłopcy. Harry którego zobaczyłam po raz pierwszy przedstawił się i usiadł obok Chloe. Obok mnie Niall, a na fotelu po prawej Zayn. Z kuchni wyszedł Louis niosąc dwie skrzynki piwa i wódki. Tak zaczęło się nasze nakrapiane spotkanie.
- Czy wy jesteście pojebani ? - Wrzasnęłam w ich kierunku.
- Oj, nieładnie tak się odzywać, Carly - usłyszałam męski głos za sobą. Czyli Steven przydzielił nam Harrisa.
- Wreszcie doczekaliśmy się naszej gwiazdy. - prychnęłam odwracając się. Ujrzałam nie Calvina Harrisa ale całe One direction.
- Chyba naszych gwiazd. - poprawił mnie Liam.
- O, cześć. Nie widzieliście tu po drodze Calvina Harrisa bo na niego czekamy ? - zapytałam.
- Hahahahahahahaahahah, wy czekaliście na nas. - powiedział Niall.
- No to chyba Steven nas znielubił, no nie ? - zakpił Brook. Chłopcy nie zwrócili na to uwagi tylko podeszli się przywitać. Zebraliśmy się wszyscy na środku i zaczęliśmy trening. Najpierw krótka rozgrzewka. Chłopcy z 1D nie byli zbyt rozciągnięci i do tego mieli na sobie rurki.
- Na następny trening macie mieć dresy. - oznajmiłam po rozgrzewce. Cała piątka potaknęła rozmasowując sobie naciągnięte mięśnie. Później wytłumaczyli nam, że mamy ułożyć układ razem z nimi i wystąpić w teledysku.
- Pierwszy dzień zdjęć do klipu odbędzie się na 2 tygodnie do tego czasu musimy mieć układ.
- To da się zrobić, mam już połowę kroków zapisane. - odparłam. Postanowiłam pokazać chłopakom co to jest street dance. Oni rozsiedli się wygodnie na scenie, a my stanęliśmy przed nimi i zaczęliśmy pokazywać różne style < streetdance'u >.
Po zakończonym przedstawieniu dało się słyszeć gromkie oklaski. Opadłam na krzesło i popatrzyłam na rozbite lustro. Jest ich mnóstwo jedno mnie to nic takiego, pomyślałam. Zrobiło mi się niedobrze. Natychmiast oznajmiłam koniec treningu i pobiegłam do łazienki. Tam spotkałam Chloe ( czyt.: Klołi) która poprosiła mnie o przenocowanie, bo właśnie wymóiono jej mieszkania. Bez wahania się zgodziłam i przebrałam się w śpioszki. Wyszłyśmy na dwór i zaczęłyśmy iść w stronę mojego mieszkania. Nagle jakieś czarny, sportowy wóz zatrzymał się przy nas.
- Wpadniecie do nas ? - zapytał wystający z szyby Niall.
- No jasne. - odparłyśmy z Chloe. Wsiadłyśmy do auta i pojechaliśmy z nimi. Wysiedliśmy przy dużym, białym domu z basenem. Niall otworzył nam drzwi i weszłyśmy do środka. W salonie klapnęłyśmy na kanapie i przyszli pozostali chłopcy. Harry którego zobaczyłam po raz pierwszy przedstawił się i usiadł obok Chloe. Obok mnie Niall, a na fotelu po prawej Zayn. Z kuchni wyszedł Louis niosąc dwie skrzynki piwa i wódki. Tak zaczęło się nasze nakrapiane spotkanie.
wtorek, 7 maja 2013
ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY - Oczekiwanie : >
Od jakiś kilku minut czułam delikatne drapanie po policzku. W pewnym momencie te "coś" drapnęło mnie w oko, wtedy zerwałam się z poduszki. Leżał na niej Daryl i patrzył na mnie. Pogłaskałam go i wzięłam do ręki telefon aby zobaczyć godzinę. Dopiero 10:30 jeszcze chwilę pośpię.....zaraz która ?...........10:30 ! Za pół godziny mam być u Stevena ! Szybko wstałam i wpadłam do łazienki obmyłam twarz i zrobiłam lekki makijaż. Uczesałam włosy i ubrałam się w śpioszki Stylesa. Są zadziwiająco wygodne. W kuchni zrobiłam sobie płatki i zjadłam je. Umyłam zęby i wsadziłam Daryla do klatki. Z szafy wyjęłam torbę i wrzuciłam do niej strój na trening. Zadzwoniłam do Shawny.
- Hej, gdzie jesteś ? - zapytałam kiedy tylko odebrała.
- W pracy, a co ? - odpowiedziała mi pytaniem.
- Wyrwij się na chwilę, to pójdziemy na te spotkanie. - zaproponowałam.
- Okej za 10 minut bądź pod biurowcem Stevena. - powiedziała i rozłączyła się. Nałożyłam <buty> i wybiegłam z domu. Szybko zbiegłam ze schodów klatkowych i wpadłam do autobusu.
Po 5 minutach byłam na umówionym miejscu. Shawny jeszcze nie było, więc zaszłam do starbucksa, który był na przeciwko zamówiłam sobie karmelowe frapuccino. Odebrałam napój i wróciłam pod biurowiec. Z daleka zauważyłam biegnącą Shawnę i pomachałam jej. Dobiegła do mnie zdyszana i weszłyśmy do budynku. Na końcu holu rozpoznałam Davida z The Surge i drugiego lidera. Przywitałyśmy się ze wszystkimi i stanęłyśmy obok.
- Mam nadzieję, że tobie przydzielą jakąś ciotę typu Bruno Mars. - powiedział nagle David.
- Zobaczymy co powiesz, jak dostaniesz Taylor Swift. - prychnęłam. On tylko się uśmiechnął. Z drzwi na przeciwko wyszedł Steven i zaprosił nas gestem do środka.
- Witajcie, ponownie reprezentanci i... Shawno. - powiedział pan Mountain. - Wybrałem dwoje piosenkarzy i jeden zespół którzy będą z wami współpracować. Tak więc wybrałem Rihannę, Calvina Harrisa i One direction.
Wszyscy czworo gwizdnęliśmy z podziwu. Steven postarał się z tymi fejmami.
- Myślałam, że wybierze kogoś mniej znanego. - mruknęłam do Shawny.
Pan Mountain wytłumaczył, że na dzisiejszym treningu pojawią się nasi celebryci. Podziękowaliśmy mu za informację i opuściliśmy budynek.
Kiedy szłyśmy na trening z Shawną, czułam się osaczona. Ciągle ktoś się na mnie patrzył. nawet jedna dziewczyna zapytała, czy nie jestem dziewczyną Harry'ego Stylesa bo mam jego śpioszki. Wtedy dopiero Shawna zapytała skąd je mam. Musiałam jej wszystko streścić od początku. Dodałam też, że od tego czasu ciągle mnie mdli.
- Jezu, ty poznałaś One direction i nic mi nie mówiłaś.? Ej a w ogóle może ty jesteś w ciąży co? - strzeliła prosto z mostu. Spojrzałam na nią wzrokiem typu " DAFAQ.?",a ona parsknęła śmiechem.
- No co ? Wszystko jest możliwe. - odparła.
- Weź mnie nie strasz. - powiedziałam, kiedy wspinałyśmy się na schody szkoły baletowej, gdzie wynajmowaliśmy salę. Resztę schodów na górę pokonałyśmy sprzeczając się kogo Steven nam przydzielił. Shawna stawiała na Calvina Harrisa ja natomiast na Rihannę. Przywitałyśmy się ze wszystkimi i Shawna wszystkim wytłumaczyła o co chodzi, podczas gdy ja położyłam się na scenie, ponieważ znowu zaczęło mnie mdlić.
- Hej, gdzie jesteś ? - zapytałam kiedy tylko odebrała.
- W pracy, a co ? - odpowiedziała mi pytaniem.
- Wyrwij się na chwilę, to pójdziemy na te spotkanie. - zaproponowałam.
- Okej za 10 minut bądź pod biurowcem Stevena. - powiedziała i rozłączyła się. Nałożyłam <buty> i wybiegłam z domu. Szybko zbiegłam ze schodów klatkowych i wpadłam do autobusu.
Po 5 minutach byłam na umówionym miejscu. Shawny jeszcze nie było, więc zaszłam do starbucksa, który był na przeciwko zamówiłam sobie karmelowe frapuccino. Odebrałam napój i wróciłam pod biurowiec. Z daleka zauważyłam biegnącą Shawnę i pomachałam jej. Dobiegła do mnie zdyszana i weszłyśmy do budynku. Na końcu holu rozpoznałam Davida z The Surge i drugiego lidera. Przywitałyśmy się ze wszystkimi i stanęłyśmy obok.
- Mam nadzieję, że tobie przydzielą jakąś ciotę typu Bruno Mars. - powiedział nagle David.
- Zobaczymy co powiesz, jak dostaniesz Taylor Swift. - prychnęłam. On tylko się uśmiechnął. Z drzwi na przeciwko wyszedł Steven i zaprosił nas gestem do środka.
- Witajcie, ponownie reprezentanci i... Shawno. - powiedział pan Mountain. - Wybrałem dwoje piosenkarzy i jeden zespół którzy będą z wami współpracować. Tak więc wybrałem Rihannę, Calvina Harrisa i One direction.
Wszyscy czworo gwizdnęliśmy z podziwu. Steven postarał się z tymi fejmami.
- Myślałam, że wybierze kogoś mniej znanego. - mruknęłam do Shawny.
Pan Mountain wytłumaczył, że na dzisiejszym treningu pojawią się nasi celebryci. Podziękowaliśmy mu za informację i opuściliśmy budynek.
Kiedy szłyśmy na trening z Shawną, czułam się osaczona. Ciągle ktoś się na mnie patrzył. nawet jedna dziewczyna zapytała, czy nie jestem dziewczyną Harry'ego Stylesa bo mam jego śpioszki. Wtedy dopiero Shawna zapytała skąd je mam. Musiałam jej wszystko streścić od początku. Dodałam też, że od tego czasu ciągle mnie mdli.
- Jezu, ty poznałaś One direction i nic mi nie mówiłaś.? Ej a w ogóle może ty jesteś w ciąży co? - strzeliła prosto z mostu. Spojrzałam na nią wzrokiem typu " DAFAQ.?",a ona parsknęła śmiechem.
- No co ? Wszystko jest możliwe. - odparła.
- Weź mnie nie strasz. - powiedziałam, kiedy wspinałyśmy się na schody szkoły baletowej, gdzie wynajmowaliśmy salę. Resztę schodów na górę pokonałyśmy sprzeczając się kogo Steven nam przydzielił. Shawna stawiała na Calvina Harrisa ja natomiast na Rihannę. Przywitałyśmy się ze wszystkimi i Shawna wszystkim wytłumaczyła o co chodzi, podczas gdy ja położyłam się na scenie, ponieważ znowu zaczęło mnie mdlić.
niedziela, 5 maja 2013
ROZDZIAŁ ÓSMY - Śpioszki.
*Wieczór* *Oczami Carly*
Byłam już trochę przebudzona ale wciąż nie otwierałam oczu. Czułam, że ktoś maca mnie po głowie. Zaraz co......jak to ktoś mnie maca po głowie. Lekko uchyliłam jedno ok ujrzałam Louisa.
- Dzień dobry ! - uśmiechnął się do mnie. Już nie było sensu udawać, ze śpię więc otworzyłam oczy i odwróciłam głowę w jego stronę nie podnosząc jej z poduszki.
- Możesz mi powiedzieć dlaczego macasz mnie po głowie ? - zapytałam i uśmiechnęłam się.
- Bo mi się tak podoba, a co nie można ? - spytał z zadziornym uśmieszkiem. Pokręciłam tylko głową i usiadłam na łóżku.
- Która jest godzina ? - spytałam przecierając oczy.
- Zaraz będzie 22. - odparł Lou. Natychmiast zerwałam się z łóżka i zaczęłam chodzić po całym pokoju. Przecież jutro o 11 mam te spotkanie muszę się stąd wydostać. Ale mnie mdli, zaraz zemdleje, ale mu tego nie powiem bo znowu położą mnie do łóżka.
- Muszę już iść. - powiedziałam. Louis popatrzył na mnie i się zaśmiał.
- Chyba żartujesz, jesteś słaba. - odparł i wstał.
- Poradzę sobie, tylko ten moje ubranie... - zaczęłam. Lou podszedł do szafy otworzył ją i wygrzebał z niego duży kombinezon białego koloru.
- Masz. - powiedział i rzucił w moja stronę. Złapałam i przyłożyłam do siebie.
- Ty sobie żartujesz prawda ? - zapytałam i spojrzałam na niego pytająco.
- No weź, to jest fajne załóż to. - odparł Lou i zaczął zabawnie machać brwiami w górę i dół. Parsknęłam śmiechem po czym poprosiłam o ręcznik ponieważ miałam zamiar wziąć prysznic.
- A Harry się nie wkurzy jak się dowie, że spałam w jego pokoju, noszę jego ciuchy i używam łazienki ? - spytałam.
- Nie, no coś ty to on zaproponował, ze ci odda swój pokój i że mogę brać od niego co tylko chce. - odparł Lou. - No idź już, to odwiozę cię do domu.
- No dobra już idę. - powiedziała. Zamknęłam za sobą drzwi do łazienki i rozebrałam się. Wzięłam zimny i szybki prysznic. Taki jest najlepszy na ostrego kaca. Wyszłam z pod prysznica i owinęłam się ręcznikiem na wysokość pach. Spojrzałam w lustro i ujrzałam swoją bladą twarz i posiniaczoną szyję. Miałam podkrążone oczy i mokre, nieułożone włosy. Strasznie chciało mi się wymiotować. Przecież wypiłam góra trzy piwa, dobra nigdy więcej alkoholu ze sklepu obok Shawny. Wyszłam z łazienki, wchodząc jednocześnie do pokoju w którym na skraju łóżka siedział Lou.
- Czy mógłbyś mi podać te śpiochy ? - spytałam dociskając do siebie ręcznik.
- Mógłbym. - powiedział i znowu zaczął machać brwiami w górę i w dół. Spojrzałam na niego wzrokiem pt.: " Dawaj to, albo źle to się dla ciebie skończy ! ". On podniósł ręce w geście poddania się i rzucił w moją stronę kombinezon. Wróciłam do łazienki i ubrałam się, pożyczyłam sobie szczotkę Harry'ego i ułożyłam sobie włosy. Ponownie wpadłam do pokoju, tylko tym razem wykonałam piruet i stanęłam przed lustrem z rozpostartymi rękami i nogami. Lou parsknął śmiechem.
- Dżizas, to wygląda na mnie jak worek. - odparłam przygładzając strój.
- No sorry, ale Hazza nie jest taki drobny jak ty. - powiedział Louis i klapnął na łóżko.
- Ale ja jestem gruba i ogromna ! - odparłam i odwróciłam się do chłopaka. - Lepiej z kapturem czy bez ?
- Bez. - odpowiedział Louis wciąż leżąc na łóżku.
- Czyli z. - zadeklarowałam i tak zrobiłam. Nałożyłam swoje buty i podeszłam do bruneta.
- Teraz mnie odwozisz, marchewkożerco. - powiedziałam i wyciągnęłam rękę, aby pomóc mu wstać. Po chwili sama wylądowałam obok niego.
- Louis ja naprawdę muszę lecieć, jutro na 11 mam ważne spotkanie. - odparłam i podniosłam się z pościeli. - Jeśli nie chce ci się mnie odwozić to chociaż się pożegnaj.
- To pa. - powiedział Lou i udał, ze zapadł w głęboki sen.
- Dziękuje za wszystko. - odparłam i poklepałam go po kolanie. Omiotłam pokój wzrokiem w poszukiwaniu kartki i długopisu. Nie było z tym problemu ponieważ wszędzie się one walały. Wzięłam jedną i napisałam na niej swój numer telefonu, po czym położyłam go obok chłopaka. Następnie wyszłam z pokoju i zbiegłam ze schodów. W salonie, na kanapie siedzieli Liam i Niall dalej w ręczniku.
- O ! hej Carly, jak się czujesz ? I co ty masz na sobie ? - zapytał Liam.
- To wdzianko Harry'ego, muszę już lecieć, a ty Niall ubierz się w końcu. - odparłam. Niall zaśmiał się i poprosił mnie o numer telefonu.
- leży obok Louisa w pokoju, tym co ja spałam. - wytłumaczyłam. Potem wyściskałam chłopaków i po parunastu obietnicach, że jeszcze wpadnę wypuścili mnie z domu. Była noc, a ja kierowałam się do przystanku. Dojechałam autobusem pod dom, gdzie jak zwykle nie brakowało przechodniów. Wszyscy się na mnie patrzyli, za pewne przez te śpiochy, Wbiegłam po klatce schodowej i wpadłam do mieszkania. Natychmiast podbiegłam do klatki Daryla i położyłam go na łóżku. Wysypałam mu trochę jedzenia na pościel.
- Masz to wszystko wpieprzyć, bo nie chce żadnych okruchów na kołdrze. - powiedziałam grożąc mu palcem. On jak na rozkaz zaczął wpierdalać. Przez około pół godziny oglądałam się w lusterku i pomyślałam, ze jutro też założę te śpioszki, bo ładnie mi w nich. W końcu wybiła północ i trzeba było kłaść się spać. Wygrzebałam ze sterty ciuchów leżącej na czerwonej, skórzanej kanapie swoją piżamę czyli czarny, sportowy topik i czerwone, kraciaste spodnie. Weszłam pod kołdrę i szybko zasnęłam, a tuż obok mnie na poduszce zasnął Daryl.
*Oczami Nialla*
Chwilę po tym jak wyszła Carly, pobiegłem na górę i wpadłem do pokoju Hazzy.
- Hey, hay, hello ! - krzyknąłem do Louisa, który usiadł na łóżku. Wziąłem numer i obiecałem mu, że go oddam jak tylko sobie zapiszę. Zamknąłem drzwi do swojego pokoju i przebrałem się w swoją piżamę. Klapnąłem na łóżko i szybko zasnąłem zostawiając numer na szafce nocnej.
*Oczami Louisa*
Tak dobrze mi się tu leży. Hazza się nie obrazi jak jak będzie musiał spać u mnie. Nakryłem się kołdrą i spróbowałem zasnąć. Słyszałem jeszcze tylko kroki Liama, który zapewne też u szedł już spać. po kilku minutach na dobre odpłynąłem w niebyt.
***
Elo.! I co.? Te jest chyba aż za długi następne będą krótsze. xd
Byłam już trochę przebudzona ale wciąż nie otwierałam oczu. Czułam, że ktoś maca mnie po głowie. Zaraz co......jak to ktoś mnie maca po głowie. Lekko uchyliłam jedno ok ujrzałam Louisa.
- Dzień dobry ! - uśmiechnął się do mnie. Już nie było sensu udawać, ze śpię więc otworzyłam oczy i odwróciłam głowę w jego stronę nie podnosząc jej z poduszki.
- Możesz mi powiedzieć dlaczego macasz mnie po głowie ? - zapytałam i uśmiechnęłam się.
- Bo mi się tak podoba, a co nie można ? - spytał z zadziornym uśmieszkiem. Pokręciłam tylko głową i usiadłam na łóżku.
- Która jest godzina ? - spytałam przecierając oczy.
- Zaraz będzie 22. - odparł Lou. Natychmiast zerwałam się z łóżka i zaczęłam chodzić po całym pokoju. Przecież jutro o 11 mam te spotkanie muszę się stąd wydostać. Ale mnie mdli, zaraz zemdleje, ale mu tego nie powiem bo znowu położą mnie do łóżka.
- Muszę już iść. - powiedziałam. Louis popatrzył na mnie i się zaśmiał.
- Chyba żartujesz, jesteś słaba. - odparł i wstał.
- Poradzę sobie, tylko ten moje ubranie... - zaczęłam. Lou podszedł do szafy otworzył ją i wygrzebał z niego duży kombinezon białego koloru.
- Masz. - powiedział i rzucił w moja stronę. Złapałam i przyłożyłam do siebie.
- Ty sobie żartujesz prawda ? - zapytałam i spojrzałam na niego pytająco.
- No weź, to jest fajne załóż to. - odparł Lou i zaczął zabawnie machać brwiami w górę i dół. Parsknęłam śmiechem po czym poprosiłam o ręcznik ponieważ miałam zamiar wziąć prysznic.
- A Harry się nie wkurzy jak się dowie, że spałam w jego pokoju, noszę jego ciuchy i używam łazienki ? - spytałam.
- Nie, no coś ty to on zaproponował, ze ci odda swój pokój i że mogę brać od niego co tylko chce. - odparł Lou. - No idź już, to odwiozę cię do domu.
- No dobra już idę. - powiedziała. Zamknęłam za sobą drzwi do łazienki i rozebrałam się. Wzięłam zimny i szybki prysznic. Taki jest najlepszy na ostrego kaca. Wyszłam z pod prysznica i owinęłam się ręcznikiem na wysokość pach. Spojrzałam w lustro i ujrzałam swoją bladą twarz i posiniaczoną szyję. Miałam podkrążone oczy i mokre, nieułożone włosy. Strasznie chciało mi się wymiotować. Przecież wypiłam góra trzy piwa, dobra nigdy więcej alkoholu ze sklepu obok Shawny. Wyszłam z łazienki, wchodząc jednocześnie do pokoju w którym na skraju łóżka siedział Lou.
- Czy mógłbyś mi podać te śpiochy ? - spytałam dociskając do siebie ręcznik.
- Mógłbym. - powiedział i znowu zaczął machać brwiami w górę i w dół. Spojrzałam na niego wzrokiem pt.: " Dawaj to, albo źle to się dla ciebie skończy ! ". On podniósł ręce w geście poddania się i rzucił w moją stronę kombinezon. Wróciłam do łazienki i ubrałam się, pożyczyłam sobie szczotkę Harry'ego i ułożyłam sobie włosy. Ponownie wpadłam do pokoju, tylko tym razem wykonałam piruet i stanęłam przed lustrem z rozpostartymi rękami i nogami. Lou parsknął śmiechem.
- Dżizas, to wygląda na mnie jak worek. - odparłam przygładzając strój.
- No sorry, ale Hazza nie jest taki drobny jak ty. - powiedział Louis i klapnął na łóżko.
- Ale ja jestem gruba i ogromna ! - odparłam i odwróciłam się do chłopaka. - Lepiej z kapturem czy bez ?
- Bez. - odpowiedział Louis wciąż leżąc na łóżku.
- Czyli z. - zadeklarowałam i tak zrobiłam. Nałożyłam swoje buty i podeszłam do bruneta.
- Teraz mnie odwozisz, marchewkożerco. - powiedziałam i wyciągnęłam rękę, aby pomóc mu wstać. Po chwili sama wylądowałam obok niego.
- Louis ja naprawdę muszę lecieć, jutro na 11 mam ważne spotkanie. - odparłam i podniosłam się z pościeli. - Jeśli nie chce ci się mnie odwozić to chociaż się pożegnaj.
- To pa. - powiedział Lou i udał, ze zapadł w głęboki sen.
- Dziękuje za wszystko. - odparłam i poklepałam go po kolanie. Omiotłam pokój wzrokiem w poszukiwaniu kartki i długopisu. Nie było z tym problemu ponieważ wszędzie się one walały. Wzięłam jedną i napisałam na niej swój numer telefonu, po czym położyłam go obok chłopaka. Następnie wyszłam z pokoju i zbiegłam ze schodów. W salonie, na kanapie siedzieli Liam i Niall dalej w ręczniku.
- O ! hej Carly, jak się czujesz ? I co ty masz na sobie ? - zapytał Liam.
- To wdzianko Harry'ego, muszę już lecieć, a ty Niall ubierz się w końcu. - odparłam. Niall zaśmiał się i poprosił mnie o numer telefonu.
- leży obok Louisa w pokoju, tym co ja spałam. - wytłumaczyłam. Potem wyściskałam chłopaków i po parunastu obietnicach, że jeszcze wpadnę wypuścili mnie z domu. Była noc, a ja kierowałam się do przystanku. Dojechałam autobusem pod dom, gdzie jak zwykle nie brakowało przechodniów. Wszyscy się na mnie patrzyli, za pewne przez te śpiochy, Wbiegłam po klatce schodowej i wpadłam do mieszkania. Natychmiast podbiegłam do klatki Daryla i położyłam go na łóżku. Wysypałam mu trochę jedzenia na pościel.
- Masz to wszystko wpieprzyć, bo nie chce żadnych okruchów na kołdrze. - powiedziałam grożąc mu palcem. On jak na rozkaz zaczął wpierdalać. Przez około pół godziny oglądałam się w lusterku i pomyślałam, ze jutro też założę te śpioszki, bo ładnie mi w nich. W końcu wybiła północ i trzeba było kłaść się spać. Wygrzebałam ze sterty ciuchów leżącej na czerwonej, skórzanej kanapie swoją piżamę czyli czarny, sportowy topik i czerwone, kraciaste spodnie. Weszłam pod kołdrę i szybko zasnęłam, a tuż obok mnie na poduszce zasnął Daryl.
*Oczami Nialla*
Chwilę po tym jak wyszła Carly, pobiegłem na górę i wpadłem do pokoju Hazzy.
- Hey, hay, hello ! - krzyknąłem do Louisa, który usiadł na łóżku. Wziąłem numer i obiecałem mu, że go oddam jak tylko sobie zapiszę. Zamknąłem drzwi do swojego pokoju i przebrałem się w swoją piżamę. Klapnąłem na łóżko i szybko zasnąłem zostawiając numer na szafce nocnej.
*Oczami Louisa*
Tak dobrze mi się tu leży. Hazza się nie obrazi jak jak będzie musiał spać u mnie. Nakryłem się kołdrą i spróbowałem zasnąć. Słyszałem jeszcze tylko kroki Liama, który zapewne też u szedł już spać. po kilku minutach na dobre odpłynąłem w niebyt.
***
Elo.! I co.? Te jest chyba aż za długi następne będą krótsze. xd
sobota, 4 maja 2013
ROZDZIAŁ SIÓDMY - W domu One direction.
Obudziłam się w cudownie miękkim i olbrzymim łóżku, ale i w kompletnie nie znanym mi pokoju. Usiadłam i rozejrzałam się wokół. Sypialnia była pomalowana na kolor czekoladowy. Stały tam nowoczesne meble, zdjęcia i lustro. Wygrzebałam się z pościeli i podeszłam do lustra. Miałam na sobie jakąś białą rozciągniętą koszulkę z czerwonym napisem "coca-cola". Boże, gdzie ja jestem, pomyślałam sobie. Rozejrzałam się ponownie i ruszyłam ku drzwiom. Kiedy je otworzyłam, zamiast zobaczyć korytarz ujrzałam ogromną wannę, prysznic, zlew. Zamknęłam drzwi i otworzyłam następne.
-Nareszcie. - mruknęłam do siebie. Szybko obiegłam korytarz wzrokiem poszukując jakiegoś wyjścia. Z pokoju obok słychać było podniesione głosy. Kiedy zobaczyłam schody podbiegłam do nich i na palcach zaczęłam schodzić. Znalazłam się w obszernym salonie gdzie panował lekki bałagan. Gdzie nie gdzie stały puste butelki po piwie i wódce. Przeszłam przez pokój i udałam się do następnego pomieszczenia które okazało się kuchnią. Stanęłam w progu drzwi i wejrzałam do środka. Tyłem do mnie przy stole siedział chłopak. Chciałam się w końcu dowiedzieć gdzie ja jestem więc podeszłam i szturchnęłam go w ramię.
- O, Hej ! - przywitał mnie chłopak. - Pamiętam cię, to ty wczoraj zwymiotowałaś mi na buty. - powiedział z uśmiechem. Spojrzałam na niego zdziwiona i dopiero po chwili dotarł do mnie sens jego słów.
- Boże, przepraszam. Nic nie pamiętam. Co ja tu robię ? Może zapytam inaczej. Gdzie ja w ogóle jestem ? - złapałam się za głowę i zaczęłam chodzić w te i we w te.
- Uspokój się i usiądź. - powiedział brunet. Złapał mnie za nadgarstki i posadził na krześle obok.
- Jesteś tu, ponieważ Louis, wczoraj w nocy przywiózł cię kompletnie nieświadomą. kiedy próbowałem się przedstawić ty..ekhem...ubrudziłaś mi buty. Lou kazał cię zaprowadzić do pokoju Harry'ego i położyć spać. Obudziłem cię tylko jeszcze na chwilę abyś przebrała się w coś do spania, ponieważ swoje ubranie...też ubrudziłaś. - opowiadał mi chłopak.
- Ale czekaj, zaraz - przerwałam mu. - Jak ty się w ogóle nazywasz i ilu was tu mieszka ?
Chłopak zaśmiał się i odparł :
- Jestem Liam i mieszka tu całe One direction.
- One...co ? Czekaj ja jestem Carly. - ponownie złapałam się za głowę.
- No nie znasz nas ? - zapytał zdziwiony Liam.
- Znam, znam tylko wiesz, mnóstwo dziewczyn chciało by was zobaczyć na żywo, a ja siedzę sobie u was w kuchni to trochę... - i tu przerwałam, ponieważ z góry dobiegł do nas czyjś śpiew.
- Wyszedłem sooooobie, z kąpieli i idę w samyyyyym ręęęęczniku do kuuuuchni. - rozbrzmiewał nieco znajomy głos. - Liaaaaam, wiem że tam jesteś i szyyyykuj tostyyy bo lecęęęęęęę ! - Głos umilkł, a ja z Liamem parsknęliśmy głośnym śmiechem.
- Booooosz, co to było ? - zapytałam nie mogąc powstrzymać śmiechu
- Niaaaaall - dał radę wyjąkać Liam, po czym wstał i zaczął szykować "zamówienie". Brunet podał mi tylko szklankę lemoniady.
- Odkupię ci te buty. - powiedziałam nagle.
- Eh...daj spokój. - odparł chłopak.
Zaczęłam popijać swoją lemoniadę kiedy nagle do kuchni w paradował blondyn w samym ręczniku zawiązanym na biodrach. Zaczął <tańczyć> ale kiedy ogarnął, ze w kuchni jest ktoś jeszcze oprócz Liama natychmiast się uspokoił. Lekko się zarumienił i zapytał :
- Eee.. Liaś, kto to jest ?
Liam parsknął śmiechem i klepnął blondyna po ramieniu.
- Niall, pozwól, ze w tej jakże niekomfortowej sytuacji przedstawię ci Carly. - zapowiedział mnie brunet.
- Tak, cześć. - powiedziałam wstając i podając rękę pół nagiemu Niallowi. - ty jesteś ten najsłodszy z 1D prawda ?
- Tak, tak to ja. - odparł ze sztuczną skromnością.
- No to jesteś nową koleżanką Harry'ego ? - zapytał nagle Niall opierając się o stół.
- Co ? Nie..Liam ? - spojrzałam na chłopaka pytająco.
- Nie, Niall. Carly wczoraj przyprowadził Louis z tej imprezy której ty nie wróciłeś razem z Zaynem i Louisem. - wytłumaczył Li.
Niall zrobił zdziwioną minę i chwycił za tosta które Liam dopiero co postawił na stole. Nagle do kuchni wszedł zaspany mulat z lekkim zarostem ubrany w białą koszulę i czerwone kraciaste spodnie.
- O nie, to znowu ty. - powiedziałam zrywając się ze swojego krzesła i wybiegłam z kuchni. On mnie chyba śledzi, pomyślałam sobie. Postanowiłam wrócić do pokoju w którym się obudziłam, tak więc zaczęłam po cichu wspinać się po schodach. Już doszłam do drzwi z których około15 minut temu wyszłam i chwyciłam klamkę. W ostatniej chwili kiedy miałam już wchodzić, ktoś złapał mnie za włosy i przycisnął do ściany. Odruchowo zamknęłam oczy. Ten ktoś zacisnął dłoń na mojej szyi i powoli zaciskał paznokcie. Otworzyłam oczy i ujrzałam stojącą przede mną śliczną brunetkę, o wiele wyższą ode mnie.
- Wiesz..to trochu boli. - powiedziałam próbując wyrwać jej rękę z mojej szyi.
- Oooo, nie GIŃ SUKO ! - krzyknęła. - to przez ciebie mój chłopak mnie zdradził !
- Jeezu, ja nie wiem o co ci chodzi. ja nic nie pamiętam. Auuua puszczaj bo to boli. - pisnęłam.
- Hahaahaha o to mi właśnie chodzi. - odparła i zaśmiała się. Z bólu i braku oddechu zamknęłam oczy i powoli traciłam świadomość. Już chyba prawie zemdlałam, kiedy poczułam, że uścisk zwalnia się. Od razu złapałam się za szyję i zaczęłam ją masować. Ponownie otworzyłam oczy i zobaczyłam jak jakiś chłopak szarpię się z dziewczyną, która prawie dokonała na mojej osobie zgonu. Powoli wstałam ale od razu zakręciło mi się w głowie i zaciemniło przed oczami. W pewnym momencie zemdlałam.
*Oczami Louisa*
Szarpałem się z Eleanor jakieś dobre pięć minut kiedy nagle na schodach pojawił się Zayn i zamiast mi pomóc pobiegł w głąb korytarza. Zaraz za nim obejrzałem się i zobaczyłem leżącą, bladą Carly. Zayn wziął ją na ręce i spojrzał na mnie zdenerwowany. Pokiwałem głową na znak żeby zaniósł ją do pokoju Harry'ego. Mulat też kiwnął głową i poszedł. Znowu zająłem się sprowadzeniem ze schodów El.
- Dziewczyno ogarnij się, prawie udusiłaś człowieka ! - wrzasnąłem do niej kiedy sprowadzałem ją na dół.
- I dobrze przynajmniej więcej mnie nie zdradzisz z nią ! - odkrzyknęła. Przez około dwie godziny próbowałem jej wytłumaczyć, że do niczego nie doszło między mną a Carly, na próżno. Wyprowadziłem ją na dwór i wsadziłem do taksówki po którą wcześniej zadzwoniłem. Trzasnąłem drzwiami i poczekałem aż odjedzie. Pomachałem Eleanor na pożegnanie, a ona pokazała mi faka i pojechała. Wróciłem do domu gdzie złapał mnie Liam.
- Ciekawa kłótnia ci powiem, naprawdę. - odparł brunet i wybuchnął niekontrolowanym śmiechem do którego dołączył się Niall w ręczniku.
- To nie jest śmieszne idę zobaczyć co z Carly, bo Eleanor prawię ją udusiła. - Chłopacy nagle zrobili grobowe miny.
- Że co zrobiła ? - dopytał się Niall. Pokiwałem głową, ponieważ nie miałem siły już nic mówić. Zostawiłem ich oniemiałych na środku salonu, a sam puściłem się biegiem na górę. Otworzyłem drzwi do pokoju Harry'ego który teraz zajmowała Carly i zobaczyłem Zayna nakrywającego dalej nieprzytomną dziewczynę.
- I co z nią ? - zapytałem i usiadłem na brzegu łóżka.
- Przed chwilą się obudziła i znowu zasnęła, ona naprawdę dużo musiała wypić wczoraj.- odparł Zayn po czym wyszedł zostawiając mnie samego ze śpiącą Carly. Jakie ona ma śliczne blond włosy, pomyślałem. Bezwiednie zacząłem się nimi bawić i głaskać ją po głowie.
-Nareszcie. - mruknęłam do siebie. Szybko obiegłam korytarz wzrokiem poszukując jakiegoś wyjścia. Z pokoju obok słychać było podniesione głosy. Kiedy zobaczyłam schody podbiegłam do nich i na palcach zaczęłam schodzić. Znalazłam się w obszernym salonie gdzie panował lekki bałagan. Gdzie nie gdzie stały puste butelki po piwie i wódce. Przeszłam przez pokój i udałam się do następnego pomieszczenia które okazało się kuchnią. Stanęłam w progu drzwi i wejrzałam do środka. Tyłem do mnie przy stole siedział chłopak. Chciałam się w końcu dowiedzieć gdzie ja jestem więc podeszłam i szturchnęłam go w ramię.
- O, Hej ! - przywitał mnie chłopak. - Pamiętam cię, to ty wczoraj zwymiotowałaś mi na buty. - powiedział z uśmiechem. Spojrzałam na niego zdziwiona i dopiero po chwili dotarł do mnie sens jego słów.
- Boże, przepraszam. Nic nie pamiętam. Co ja tu robię ? Może zapytam inaczej. Gdzie ja w ogóle jestem ? - złapałam się za głowę i zaczęłam chodzić w te i we w te.
- Uspokój się i usiądź. - powiedział brunet. Złapał mnie za nadgarstki i posadził na krześle obok.
- Jesteś tu, ponieważ Louis, wczoraj w nocy przywiózł cię kompletnie nieświadomą. kiedy próbowałem się przedstawić ty..ekhem...ubrudziłaś mi buty. Lou kazał cię zaprowadzić do pokoju Harry'ego i położyć spać. Obudziłem cię tylko jeszcze na chwilę abyś przebrała się w coś do spania, ponieważ swoje ubranie...też ubrudziłaś. - opowiadał mi chłopak.
- Ale czekaj, zaraz - przerwałam mu. - Jak ty się w ogóle nazywasz i ilu was tu mieszka ?
Chłopak zaśmiał się i odparł :
- Jestem Liam i mieszka tu całe One direction.
- One...co ? Czekaj ja jestem Carly. - ponownie złapałam się za głowę.
- No nie znasz nas ? - zapytał zdziwiony Liam.
- Znam, znam tylko wiesz, mnóstwo dziewczyn chciało by was zobaczyć na żywo, a ja siedzę sobie u was w kuchni to trochę... - i tu przerwałam, ponieważ z góry dobiegł do nas czyjś śpiew.
- Wyszedłem sooooobie, z kąpieli i idę w samyyyyym ręęęęczniku do kuuuuchni. - rozbrzmiewał nieco znajomy głos. - Liaaaaam, wiem że tam jesteś i szyyyykuj tostyyy bo lecęęęęęęę ! - Głos umilkł, a ja z Liamem parsknęliśmy głośnym śmiechem.
- Booooosz, co to było ? - zapytałam nie mogąc powstrzymać śmiechu
- Niaaaaall - dał radę wyjąkać Liam, po czym wstał i zaczął szykować "zamówienie". Brunet podał mi tylko szklankę lemoniady.
- Odkupię ci te buty. - powiedziałam nagle.
- Eh...daj spokój. - odparł chłopak.
Zaczęłam popijać swoją lemoniadę kiedy nagle do kuchni w paradował blondyn w samym ręczniku zawiązanym na biodrach. Zaczął <tańczyć> ale kiedy ogarnął, ze w kuchni jest ktoś jeszcze oprócz Liama natychmiast się uspokoił. Lekko się zarumienił i zapytał :
- Eee.. Liaś, kto to jest ?
Liam parsknął śmiechem i klepnął blondyna po ramieniu.
- Niall, pozwól, ze w tej jakże niekomfortowej sytuacji przedstawię ci Carly. - zapowiedział mnie brunet.
- Tak, cześć. - powiedziałam wstając i podając rękę pół nagiemu Niallowi. - ty jesteś ten najsłodszy z 1D prawda ?
- Tak, tak to ja. - odparł ze sztuczną skromnością.
- No to jesteś nową koleżanką Harry'ego ? - zapytał nagle Niall opierając się o stół.
- Co ? Nie..Liam ? - spojrzałam na chłopaka pytająco.
- Nie, Niall. Carly wczoraj przyprowadził Louis z tej imprezy której ty nie wróciłeś razem z Zaynem i Louisem. - wytłumaczył Li.
Niall zrobił zdziwioną minę i chwycił za tosta które Liam dopiero co postawił na stole. Nagle do kuchni wszedł zaspany mulat z lekkim zarostem ubrany w białą koszulę i czerwone kraciaste spodnie.
- O nie, to znowu ty. - powiedziałam zrywając się ze swojego krzesła i wybiegłam z kuchni. On mnie chyba śledzi, pomyślałam sobie. Postanowiłam wrócić do pokoju w którym się obudziłam, tak więc zaczęłam po cichu wspinać się po schodach. Już doszłam do drzwi z których około15 minut temu wyszłam i chwyciłam klamkę. W ostatniej chwili kiedy miałam już wchodzić, ktoś złapał mnie za włosy i przycisnął do ściany. Odruchowo zamknęłam oczy. Ten ktoś zacisnął dłoń na mojej szyi i powoli zaciskał paznokcie. Otworzyłam oczy i ujrzałam stojącą przede mną śliczną brunetkę, o wiele wyższą ode mnie.
- Wiesz..to trochu boli. - powiedziałam próbując wyrwać jej rękę z mojej szyi.
- Oooo, nie GIŃ SUKO ! - krzyknęła. - to przez ciebie mój chłopak mnie zdradził !
- Jeezu, ja nie wiem o co ci chodzi. ja nic nie pamiętam. Auuua puszczaj bo to boli. - pisnęłam.
- Hahaahaha o to mi właśnie chodzi. - odparła i zaśmiała się. Z bólu i braku oddechu zamknęłam oczy i powoli traciłam świadomość. Już chyba prawie zemdlałam, kiedy poczułam, że uścisk zwalnia się. Od razu złapałam się za szyję i zaczęłam ją masować. Ponownie otworzyłam oczy i zobaczyłam jak jakiś chłopak szarpię się z dziewczyną, która prawie dokonała na mojej osobie zgonu. Powoli wstałam ale od razu zakręciło mi się w głowie i zaciemniło przed oczami. W pewnym momencie zemdlałam.
*Oczami Louisa*
Szarpałem się z Eleanor jakieś dobre pięć minut kiedy nagle na schodach pojawił się Zayn i zamiast mi pomóc pobiegł w głąb korytarza. Zaraz za nim obejrzałem się i zobaczyłem leżącą, bladą Carly. Zayn wziął ją na ręce i spojrzał na mnie zdenerwowany. Pokiwałem głową na znak żeby zaniósł ją do pokoju Harry'ego. Mulat też kiwnął głową i poszedł. Znowu zająłem się sprowadzeniem ze schodów El.
- Dziewczyno ogarnij się, prawie udusiłaś człowieka ! - wrzasnąłem do niej kiedy sprowadzałem ją na dół.
- I dobrze przynajmniej więcej mnie nie zdradzisz z nią ! - odkrzyknęła. Przez około dwie godziny próbowałem jej wytłumaczyć, że do niczego nie doszło między mną a Carly, na próżno. Wyprowadziłem ją na dwór i wsadziłem do taksówki po którą wcześniej zadzwoniłem. Trzasnąłem drzwiami i poczekałem aż odjedzie. Pomachałem Eleanor na pożegnanie, a ona pokazała mi faka i pojechała. Wróciłem do domu gdzie złapał mnie Liam.
- Ciekawa kłótnia ci powiem, naprawdę. - odparł brunet i wybuchnął niekontrolowanym śmiechem do którego dołączył się Niall w ręczniku.
- To nie jest śmieszne idę zobaczyć co z Carly, bo Eleanor prawię ją udusiła. - Chłopacy nagle zrobili grobowe miny.
- Że co zrobiła ? - dopytał się Niall. Pokiwałem głową, ponieważ nie miałem siły już nic mówić. Zostawiłem ich oniemiałych na środku salonu, a sam puściłem się biegiem na górę. Otworzyłem drzwi do pokoju Harry'ego który teraz zajmowała Carly i zobaczyłem Zayna nakrywającego dalej nieprzytomną dziewczynę.
- I co z nią ? - zapytałem i usiadłem na brzegu łóżka.
- Przed chwilą się obudziła i znowu zasnęła, ona naprawdę dużo musiała wypić wczoraj.- odparł Zayn po czym wyszedł zostawiając mnie samego ze śpiącą Carly. Jakie ona ma śliczne blond włosy, pomyślałem. Bezwiednie zacząłem się nimi bawić i głaskać ją po głowie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





