Wyszedł doktor,a tuż za nim Carly. Była blada, a nieświadomy wzrok był zwrócony w dal.
- Dziękuję, wam wszystkim za cierpliwość, teraz panna Rowen może wracać do domu. - powiedział lekarz i odszedł. Carly stanęła przed nami i położyła dłoń na brzuchu. Chyba już wszyscy wiedzieli o co chodzi. Blondyna uśmiechnęła się nieśmiało i powiedziała :
- Ja...Będę mieć dzidziusia. Rozległy się szybkie oddechy i odgłosy ulgi.
*Oczami Carly*
Wciąż nie mogłam pogodzić się z tym co usłyszałam. Ja lubię sobie popić czasami nawet zapalić,a tu będę mieć dziecko. Przecież ja nie dam rady. Do tego już nie jestem z Thomasem, który jest ojcem tego dziecka. Wróciłam na ziemię i rozejrzałam się po moich znajomych. wszyscy byli wpatrzeni we mnie. Uśmiechnęłam się szeroko i zrobiłam krok w ich stronę. Nagle z podłogi wstał Louis i podszedł do mnie. Spojrzał mi w oczy i przytulił. Od razu zrobiło mi się lżej na sercu.
*Oczami Louisa*
Kiedy ją przytulałem czułem jak robi się cieplejsza. Jej skóra odzyskiwała normalny kolor . Odsunąłem się od niej i spojrzałem w oczy...były pełne łez. Nagle odeszła ode mnie i wyprowadziła wszystkich przed szpital. Tam pożegnała się ze wszystkimi i się rozeszli. Wsiadłem do samochodu i odczekałem, aż ona razem z Chloe rusza do domu. Po chwili tak się stało. Podjechałem i zapytałem czy je podwieźć. Chloe wolała się przejść, a Carly podjechać. Wydawało mi się, ze kiedy Carly wsiadała do samochodu to Chloe puściła do mnie oczko. Odjechaliśmy spod budynku szpitala i skręciłem w ślepy zaułek niby nie wiedząc, że on tam jest.
- I co planujesz dalej ? - zapytałem ją.
- Jeszcze wiem. - odparła. - Ale na pewno chce urodzić te dziecko.
Tak naprawdę to się nie zdziwiłem. Jakbym był na jej miejscu to też bym tak zrobił.
- A jak wystąpisz na mistrzostwach ? - wpadło mi nagle to do głowy.
- Tego też nie wiem. Jakoś sobie poradzę. - powiedziała i uśmiechnęła się do mnie szeroko.
- Mogę ci zrobić zdjęcie ? - zapytałem nagle. Zgodziła się. Cyknąłem fotę i od razu dodałem na twittera. Podpisałem " Najlepsza przyjaciółka Carly ;*"
*Oczami Carly*
Lou jest był tkai słodki. Zrobił mi fotkę na tt. Przynajmniej jakoś starał się mnie pocieszyć. Wysiedliśmy pod moim blokiem. Pod moimi drzwiami przytuliłam go i już chciałam iść ale coś mnie powstrzymało. Przybliżyłam swoją twarz do jego. Musnęłam jego wargi,a on wplątał swoją dłoń w moje włosy i zabrał się porządnie za moje usta. Przycisnął mnie do ściany. Pewnie czekał na to od dnia naszego poznania. Nagle coś mnie tknęło. Odsunęłam się i spojrzałam na niego,a on uśmiechnął się domnie.
- Jesteś cudowna. - powiedział.
- Kocham cię . - odparłam i znowu go przytuliłam. Po tym weszłam do mieszkania, a tam tuż pod drzwiami czekała na mnie Chloe.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz