wtorek, 14 maja 2013

ROZDZIAŁ TRZYNASTY - Ochłonięcie po pocałunku. cz.2

      Chloe uśmiechnęła się do mnie i podbiegła się przytulić.
- O co chodzi ? - zapytałam. - Czy ja o czymś nie wiem ?
Ona tylko się zaśmiała i położyła na łóżku tosty. Usiadłam obok niej i wzięłam laptopa. Zalogowałam się na tt, fb, ask i tych innych. Zajadając się tostami i oglądając jakiś film w telewizji. W trakcie filmu Chloe podawała mi przykłady imion, jakie mogłabym nadać swojemu dziecku.
- Przestań, nawet nie wiem czy to będzie chłopiec czy dziewczynka. - powiedziałam. Przeglądałam tweety na tt i wpadłam, no jak myślicie na kogo ? Oczywiście na Louisa. Tekst głosił, ze przed niecałą godziną przeżył najlepszą chwilę swojego życia. Niewątpliwie chodziło o nasz pocałunek i muszę przyznać, że świetnie całuje. Przestań ! Skarciłam się w duchu. Mam na razie skupić na tym, żeby ciąża przebiegła pomyślnie. Ale z drugiej strony kocham Louisa. Dobra koniec przemyśleń na dziś.
- Idę spać, zaraz wrócę. - powiedziałam do Chloe i wyszłam do łazienki. Kiedy już się umyłam podniosłam bluzkę zaczęłam przyglądać się mojemu brzuchowi był trochę zaokrąglony. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę. - zaprosiłam Chloe do środka, nie zaprzestając przyglądania się swojemu zaokrągleniu. Chloe weszła i stanęła obok mnie. Parsknęła śmiechem i zrobiła to samo co ja. Razem się zaśmiałyśmy i wyszłyśmy z łazienki. Klapnęłyśmy na  łóżku, a ja właśnie wtedy otrzymałam sms-a.

Dobranoc ;*
                   Louis.
Ooo jakie to słodkie. Odpisałam mu buźką z buziaczkiem i wlazłam pod kołdrę. Przytuliłam się do Chloe i próbowałam zasnąć.
- Jesteś kochana, że pozwoliłaś mi ze sobą zamieszkać. - powiedziała Chloe i mocniej mnie przytuliła, ja tylko coś mruknęłam i szybko zasnęłam.

* Oczami Louisa* *Rano*

    Wstałem dość późno bo za godzinę muszę być na treningu u Carly. Tak....moja Carly. Wczoraj ją pocałowałem. Dziś pewnie też tak będzie zaproszę ją do nas znowu. Ale teraz odstawię się specjalnie dla niej. Może najpierw zjem coś. Zszedłem na dół gdzie Liam grał już na Xboxie,a Niall coś wpierdalał.
- Elo. - przywitałem się.
- Cześć. - odpowiedzieli mi. Poszedłem do kuchni gdzie spotkałem Hazzę. Ze swoimi rozczochranymi lokami nie wyglądał tak dobrze jak na wyjście.
- Ogol się wreszcie. - powiedziałem.
- Za chuja. - odparł i obaj parsknęliśmy śmiechem. Razem zjedliśmy płatki i trochę pogadaliśmy.
- Zaproś Carly dzisiaj do nas. - powiedział nagle Harry.
- Właśnie mam zamiar. - odparłem. - To co ? Zjemy na przykład pizzę i obejrzymy film ? - zapytałem.
- No,a ty później ja zabierzesz do pokoju i 69. - zaśmiał się Loczek.
- Weeeeź...- zaprzeczyłem i walnąłem go w ramię.
- Odstaw się dziś. -powiedział Hazza
- Wiem, wiem... - odparłem. - Właśnie idę.
 Zrobiłem tak jak powiedziałem. Wskoczyłem pod prysznic,a potem się ubrałem. Była już 12:45,a  na 13 mieliśmy być na treningu. Niall, Liam i Zayn pojechali samochodem Liama,a  ja z Harry'm woleliśmy się przejść. Szliśmy skrótem, i dużo gadaliśmy o różnych scenariuszach dzisiejszego wieczoru. Uśmialiśmy się i to bardzo.
- Dziś, zobaczysz czy naprawdę ją kochasz. - powiedział dojrzale Harry. Aż się zdziwiłem, on i takie teksty. Kiedy to mówił założył mi ramię na szyje i pokazał ręką na niebo. Albo jest głupi, (bo jest) albo się naćpał. Doszliśmy pod budynek szkoły baletowej gdzie mieliśmy próby. Pod szkołą stał już samochód Liama. Spojrzałem na zegarek była 13:15. 
- Carly nas zabije. - powiedziałem i pobiegliśmy szybko na górę. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz