*Wieczór* *Oczami Carly*
Byłam już trochę przebudzona ale wciąż nie otwierałam oczu. Czułam, że ktoś maca mnie po głowie. Zaraz co......jak to ktoś mnie maca po głowie. Lekko uchyliłam jedno ok ujrzałam Louisa.
- Dzień dobry ! - uśmiechnął się do mnie. Już nie było sensu udawać, ze śpię więc otworzyłam oczy i odwróciłam głowę w jego stronę nie podnosząc jej z poduszki.
- Możesz mi powiedzieć dlaczego macasz mnie po głowie ? - zapytałam i uśmiechnęłam się.
- Bo mi się tak podoba, a co nie można ? - spytał z zadziornym uśmieszkiem. Pokręciłam tylko głową i usiadłam na łóżku.
- Która jest godzina ? - spytałam przecierając oczy.
- Zaraz będzie 22. - odparł Lou. Natychmiast zerwałam się z łóżka i zaczęłam chodzić po całym pokoju. Przecież jutro o 11 mam te spotkanie muszę się stąd wydostać. Ale mnie mdli, zaraz zemdleje, ale mu tego nie powiem bo znowu położą mnie do łóżka.
- Muszę już iść. - powiedziałam. Louis popatrzył na mnie i się zaśmiał.
- Chyba żartujesz, jesteś słaba. - odparł i wstał.
- Poradzę sobie, tylko ten moje ubranie... - zaczęłam. Lou podszedł do szafy otworzył ją i wygrzebał z niego duży kombinezon białego koloru.
- Masz. - powiedział i rzucił w moja stronę. Złapałam i przyłożyłam do siebie.
- Ty sobie żartujesz prawda ? - zapytałam i spojrzałam na niego pytająco.
- No weź, to jest fajne załóż to. - odparł Lou i zaczął zabawnie machać brwiami w górę i dół. Parsknęłam śmiechem po czym poprosiłam o ręcznik ponieważ miałam zamiar wziąć prysznic.
- A Harry się nie wkurzy jak się dowie, że spałam w jego pokoju, noszę jego ciuchy i używam łazienki ? - spytałam.
- Nie, no coś ty to on zaproponował, ze ci odda swój pokój i że mogę brać od niego co tylko chce. - odparł Lou. - No idź już, to odwiozę cię do domu.
- No dobra już idę. - powiedziała. Zamknęłam za sobą drzwi do łazienki i rozebrałam się. Wzięłam zimny i szybki prysznic. Taki jest najlepszy na ostrego kaca. Wyszłam z pod prysznica i owinęłam się ręcznikiem na wysokość pach. Spojrzałam w lustro i ujrzałam swoją bladą twarz i posiniaczoną szyję. Miałam podkrążone oczy i mokre, nieułożone włosy. Strasznie chciało mi się wymiotować. Przecież wypiłam góra trzy piwa, dobra nigdy więcej alkoholu ze sklepu obok Shawny. Wyszłam z łazienki, wchodząc jednocześnie do pokoju w którym na skraju łóżka siedział Lou.
- Czy mógłbyś mi podać te śpiochy ? - spytałam dociskając do siebie ręcznik.
- Mógłbym. - powiedział i znowu zaczął machać brwiami w górę i w dół. Spojrzałam na niego wzrokiem pt.: " Dawaj to, albo źle to się dla ciebie skończy ! ". On podniósł ręce w geście poddania się i rzucił w moją stronę kombinezon. Wróciłam do łazienki i ubrałam się, pożyczyłam sobie szczotkę Harry'ego i ułożyłam sobie włosy. Ponownie wpadłam do pokoju, tylko tym razem wykonałam piruet i stanęłam przed lustrem z rozpostartymi rękami i nogami. Lou parsknął śmiechem.
- Dżizas, to wygląda na mnie jak worek. - odparłam przygładzając strój.
- No sorry, ale Hazza nie jest taki drobny jak ty. - powiedział Louis i klapnął na łóżko.
- Ale ja jestem gruba i ogromna ! - odparłam i odwróciłam się do chłopaka. - Lepiej z kapturem czy bez ?
- Bez. - odpowiedział Louis wciąż leżąc na łóżku.
- Czyli z. - zadeklarowałam i tak zrobiłam. Nałożyłam swoje buty i podeszłam do bruneta.
- Teraz mnie odwozisz, marchewkożerco. - powiedziałam i wyciągnęłam rękę, aby pomóc mu wstać. Po chwili sama wylądowałam obok niego.
- Louis ja naprawdę muszę lecieć, jutro na 11 mam ważne spotkanie. - odparłam i podniosłam się z pościeli. - Jeśli nie chce ci się mnie odwozić to chociaż się pożegnaj.
- To pa. - powiedział Lou i udał, ze zapadł w głęboki sen.
- Dziękuje za wszystko. - odparłam i poklepałam go po kolanie. Omiotłam pokój wzrokiem w poszukiwaniu kartki i długopisu. Nie było z tym problemu ponieważ wszędzie się one walały. Wzięłam jedną i napisałam na niej swój numer telefonu, po czym położyłam go obok chłopaka. Następnie wyszłam z pokoju i zbiegłam ze schodów. W salonie, na kanapie siedzieli Liam i Niall dalej w ręczniku.
- O ! hej Carly, jak się czujesz ? I co ty masz na sobie ? - zapytał Liam.
- To wdzianko Harry'ego, muszę już lecieć, a ty Niall ubierz się w końcu. - odparłam. Niall zaśmiał się i poprosił mnie o numer telefonu.
- leży obok Louisa w pokoju, tym co ja spałam. - wytłumaczyłam. Potem wyściskałam chłopaków i po parunastu obietnicach, że jeszcze wpadnę wypuścili mnie z domu. Była noc, a ja kierowałam się do przystanku. Dojechałam autobusem pod dom, gdzie jak zwykle nie brakowało przechodniów. Wszyscy się na mnie patrzyli, za pewne przez te śpiochy, Wbiegłam po klatce schodowej i wpadłam do mieszkania. Natychmiast podbiegłam do klatki Daryla i położyłam go na łóżku. Wysypałam mu trochę jedzenia na pościel.
- Masz to wszystko wpieprzyć, bo nie chce żadnych okruchów na kołdrze. - powiedziałam grożąc mu palcem. On jak na rozkaz zaczął wpierdalać. Przez około pół godziny oglądałam się w lusterku i pomyślałam, ze jutro też założę te śpioszki, bo ładnie mi w nich. W końcu wybiła północ i trzeba było kłaść się spać. Wygrzebałam ze sterty ciuchów leżącej na czerwonej, skórzanej kanapie swoją piżamę czyli czarny, sportowy topik i czerwone, kraciaste spodnie. Weszłam pod kołdrę i szybko zasnęłam, a tuż obok mnie na poduszce zasnął Daryl.
*Oczami Nialla*
Chwilę po tym jak wyszła Carly, pobiegłem na górę i wpadłem do pokoju Hazzy.
- Hey, hay, hello ! - krzyknąłem do Louisa, który usiadł na łóżku. Wziąłem numer i obiecałem mu, że go oddam jak tylko sobie zapiszę. Zamknąłem drzwi do swojego pokoju i przebrałem się w swoją piżamę. Klapnąłem na łóżko i szybko zasnąłem zostawiając numer na szafce nocnej.
*Oczami Louisa*
Tak dobrze mi się tu leży. Hazza się nie obrazi jak jak będzie musiał spać u mnie. Nakryłem się kołdrą i spróbowałem zasnąć. Słyszałem jeszcze tylko kroki Liama, który zapewne też u szedł już spać. po kilku minutach na dobre odpłynąłem w niebyt.
***
Elo.! I co.? Te jest chyba aż za długi następne będą krótsze. xd
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz